Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu na temat przygotowań do epidemii koronawirusa z Wuhanu

2.03.2020
poniedziałek

Hucpa, szantaż i kamuflaż

2 marca 2020, poniedziałek,

To niesłychane, żeby pisać ustawę dotyczącą jednego wirusa. Do tej pory przechodziliśmy różne epidemie: od gruźlicy (po wojnie), przez ospę (1963), po rozmaite rodzaje grypy, świńskiej, ptasiej i innej. I jakoś obywało się bez dedykowanych im ustaw. Co się stało, że wirus z Wuhanu został tak uhonorowany? Ano rządzi PiS, ugrupowanie nieudolne, nieodpowiedzialne, posługujące się manipulacją i potrafiące wypromować się nawet na epidemii.

Ustawa nie jest do niczego potrzebna. Oprócz, może, zagwarantowania zasiłku rodzicom, których dzieci nie pójdą do przedszkola, jeśli będzie zamknięte. Cała reszta uprawnień, łącznie z przymusowym leczeniem i izolacją w ramach kwarantanny, procedurami szpitalnymi i specjalnymi uprawnieniami inspektorów sanitarnych, wojewodów czy zaangażowaniem wojska – jest już w ustawach o przeciwdziałaniu chorobom zakaźnym i o zarządzaniu kryzysowym. Wystarczyło wpisać wirus z Wuhanu na listę tych chorób.

Czemu więc służy ta ustawa? Pokazaniu, że rząd coś robi, chociaż nie robi nic prócz gadania. Nie dopilnował nawet zakupu respiratorów, których brakuje także na oddziałach zakaźnych, choć wiadomo, że chorzy z wirusem z Wuhanu wymagają wspomagania oddechu. Respiratorów brakuje, bo leczenie z ich użyciem zostało tak nisko wycenione w ramach NFZ, że szpitalom nie opłaciło się ich kupować. Nawet ustawa antywirusowa nie zajęła się tą sprawą. Minister zdrowia sprawozdawał w Sejmie, ile mamy miejsc w szpitalach. Fantastycznie, ale czy są puste i czekają na ofiary wirusa z Wuhanu? Czy będzie się z nich wyrzucać innych chorych?

Ustawa służy przerzuceniu odpowiedzialności i – co niebagatelne – kosztów na prywatnych przedsiębiorców i samorządy lokalne. Pozwala odgórnie nakazać im rozmaite działania i nie dać na to pieniędzy. Mało tego: gwarantuje rządowi, że nikt nie może się domagać odszkodowania za straty, jakie poniesie w związku z tymi poleceniami (art. 13).

Rząd robi z koronawirusem to samo co z reformą oświaty: przerzuca koszty na samorząd lokalny i obywateli. Bo woli rozdawać pieniądze na 500 plus i 14. emerytury, niż łożyć na służbę zdrowia. Łożenia na służbę zdrowia nikt nie zauważy we własnej kieszeni w sposób namacalny i nie przełoży się ono na wyniki wyborcze.

Polska nie jest przygotowana na leczenie ofiar epidemii. Brakuje oddziałów i szpitali zakaźnych, personelu medycznego wszystkich rodzajów, środków dezynfekcyjnych i wspomnianych respiratorów. Remedium na to ma być ustawowe przymuszanie prywatnych podmiotów do produkcji tego, co rząd uzna za słuszne. Tyle że nie da się przymusić do produkcji respiratorów, jeśli nie ma do tego linii produkcyjnej.

Ustawa przewiduje też zmuszanie prywatnych placówek służby zdrowia do działań związanych z wirusem. Będzie to coś w rodzaju kontrybucji dla wojska podczas wojny: świadczenie darmowe, na koszt placówki. Refundację ustawa przewiduje tylko dla placówek publicznych (art. 9 ust. 2). Oczywiście w obliczu zagrożenia śmiercią pieniądze się nie liczą. Tylko dlaczego w Polsce, w której PiS rządzi piąty rok, publiczny system jest tak niewydolny, że państwo musi siłą przejmować prywatną służbę zdrowia, aby poradzić sobie z epidemią?

Nie mówiąc już o tym, że konstytucja gwarantuje „słuszne odszkodowanie” za wywłaszczenie. Zaś rozdział XI – o stanach nadzwyczajnych, przy których pewne prawa i wolności można zawiesić – przewiduje je tylko w sytuacji zagrożenia zewnętrznego (stan wojenny), zagrożenia „konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego” (stan wyjątkowy wprowadza prezydent na wniosek Rady Ministrów), a także w stanie klęski żywiołowej – na 30 dni. Ale ustawa „antywirusowa” nie wprowadza stanu nadzwyczajnego, więc nie może wywłaszczać bez odszkodowania. A wywłaszczeniem byłyby przewidziane w niej kontrybucje od prywatnych podmiotów.

A więc ustawa jest w tym punkcie sprzeczna z konstytucją. Co o tyle nie ma znaczenia, że zawsze można ją autoryzować w Trybunale Julii Przyłębskiej.

Autoryzuje ją też opozycja zaszantażowana przez PiS: gdyby spróbowała głosować przeciwko, propaganda PiS wykończyłaby ją znacznie skuteczniej, niż wykończyły PiS gest Lichockiej i 2 mld zł na propagandę zamiast na walkę z rakiem.

PiS pozbywa się problemu, łamiąc konstytucję i dzieląc się odpowiedzialnością z opozycją. A ciężar finansowy przerzuca na innych. Wykiwał wszystkich i zarobił punkty.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop