Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie
LGBT

9.07.2019
wtorek

Sprawa drukarza zmieni prawo Unii?

9 lipca 2019, wtorek,

To nie koniec słynnej sprawy drukarza o klauzulę sumienia w usługach.

Dwa tygodnie temu Trybunał Konstytucyjny usunął z kodeksu wykroczeń przepis, który pozwalał ukarać grzywną usługodawcę „bez uzasadnionej przyczyny” odmawiającego wykonania usługi. Przepis zaskarżył prokurator generalny Zbigniew Ziobro, bo na jego podstawie winnym wykroczenia (choć nie ukaranym) został łódzki drukarz, który odmówił wydrukowania logo organizacji LGBT Biznes Forum. Ziobro właśnie złożył wniosek o wznowienie sprawy i uniewinnienie drukarza na podstawie wyroku TK.

Sprawę rozsądzi Sąd Apelacyjny w Łodzi. Na stronie internetowej Sedziowielodzcy.pl ukazał się artykuł sędziego Sądu Okręgowego w Łodzi Tomasza Krawczyka, który zauważa, że sprawa może przyjąć obrót nieoczekiwany dla Ziobry, władzy i organizacji zaangażowanych w walkę o jak najszersze wprowadzenie klauzuli sumienia, dla której sprawa drukarza jest narzędziem.

Wyrok TK jest nieważny, skoro w składzie sądzącym zasiadał dubler sędziego, a więc osoba nieuprawniona. Sąd Apelacyjny może zatem umorzyć wniosek prokuratora generalnego o wznowienie postępowania, uznając, że nie ma podstaw prawnych, bo nie ma wyroku TK. Albo może zadać w sprawie ważności wyroku TK pytanie prawne Sądowi Najwyższemu lub pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości. Wtedy możemy liczyć na formalne rozstrzygnięcie trwającego czwarty rok sporu o to, czy trzej dublerzy wprowadzeni przez PiS do TK są sędziami.

Ale sprawa drukarza mogłaby też – za sprawą polskiego sądu – zmienić prawo Unii Europejskiej. Sąd Apelacyjny w Łodzi może bowiem zadać TSUE inne pytanie prejudycjalne: czy brak w polskim prawie jakiegokolwiek przepisu chroniącego przed dyskryminacją w usługach ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także wiek, niepełnosprawność, pochodzenie społeczne czy jakąkolwiek inną cechę oprócz płci, narodowości czy rasy – jest zgodny z Kartą Praw Podstawowych UE, a konkretnie z artykułem 21: „Zakazana jest wszelka dyskryminacja, w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”.

Do tej pory sama Unia Europejska nie zrealizowała w pełni tego zapisu Karty. Uchwaliła pięć dyrektyw antydyskryminacyjnych, które dotyczą zatrudnienia, wykonywania zawodu, pracy na własny rachunek i dostępu do dóbr i usług. Największym problemem tych dyrektyw jest to, że chronią wybiórczo. Pełną ochronę ze względu na wszystkie cechy daje tylko dyrektywa o zatrudnieniu i szkoleniu zawodowym. A jedynymi cechami, które uwzględniono w dyrektywie antydyskryminacyjnej o dostępie do towarów i usług, jest pochodzenie narodowe, etniczne i rasowe oraz płeć.

Od kilkunastu już lat trwają w Unii prace nad tzw. dyrektywą horyzontalną, która ma chronić przed dyskryminacją we wszystkich dziedzinach i ze względu na religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną (pochodzenie narodowe lub etniczne, rasa i płeć – już są w pełni chronione). Projekt dyrektywy – z 2008 r. – już jest, ale m.in. ze względu na opór Polski, która sprzeciwia się zakazowi dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, nie widać finału tych prac. Polska stawia opór konsekwentnie, także za rządów PO-PSL.

A więc jeśli łódzki sąd w ramach sprawy drukarza zadałby TSUE pytanie prejudycjalne, czy brak ochrony antydyskryminacyjnej ze względu na religię lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną jest zgodny z art. 21 Karty Praw Podstawowych, a Trybunał odpowiedziałby, że łamie zasadę niedyskryminacji, byłoby to zobowiązaniem dla Unii do przyjęcia dyrektywy horyzontalnej lub innego prawa zakazującego dyskryminacji we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Oczywiście nie oznacza to automatycznego przyjęcia takich przepisów, ale dałoby Parlamentowi Europejskiemu i Radzie Europejskiej dodatkowy impuls dla przełamania impasu.

Natomiast znacznie bardziej problematyczne jest, co oznaczałaby w sprawie drukarza. Odpowiedź na pytanie prejudycjalne kierowana jest bowiem do sądu orzekającego. W tej sytuacji mógłby on co najwyżej umorzyć sprawę, odmawiając uniewinnienia drukarza. Nie może jednak wymusić na władzy uchwalenia przepisów chroniących przed dyskryminacją w usługach ze względu na jakąkolwiek cechę. Zatem następny usługodawca – np. hotelarz, który odmówiłby pokoju parze jednopłciowej – mógłby to zrobić bez konsekwencji prawnych. Nie licząc kosztownego dla ofiar dyskryminacji i długotrwałego procesu o ochronę dóbr osobistych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop