Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Hanna Zdanowska

24.10.2018
środa

Zdanowska, czyli prawo suwerena

24 października 2018, środa,

Łodzianie, którzy głosowali w wyborach na Hannę Zdanowską, chcą apelować do prezydenta Andrzeja Dudy o jej ułaskawienie, bo wojewoda łódzki Zbigniew Rau (z PiS) zapowiada, że jako osobie „prawomocnie skazanej” wygasi jej mandat na podstawie ustawy o pracownikach samorządowych.

Zdanowskiej nie trzeba ułaskawiać. Jeśli sprawa trafi do NSA, ten może się powołać na wolę suwerena i wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2007 r. – uważa prof. Ewa Łętowska, która była wtedy sprawozdawcą jako sędzia TK. Wyrok zapadł na tle sprawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, którą ówczesny wojewoda mazowiecki – z PiS – chciał pozbawić mandatu tuż po wyborach samorządowych.

Hannę Zdanowską skazano we wrześniu na grzywnę za niepodanie w zeznaniu podatkowym, że pożyczyła od swojego partnera 20 tys. zł. Ustawa o pracownikach samorządowych – art. 6 ust. 2 – mówi, że „pracownikiem samorządowym zatrudnionym na podstawie wyboru lub powołania może być osoba, która (…) nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe”. Na tej podstawie chce ją odwołać wojewoda Rau. Gdyby odwołał ją przed wyborami (też była prezydentką Łodzi) – byłby w prawie. Ale tego nie zrobił – być może bojąc się, że taki gest przed wyborami samorządowymi przysporzyłby PiS-owi wrogów.

Teraz sytuacja się zmieniła: Hanna Zdanowska startowała mimo wyroku, bo kodeks wyborczy (uchwalony zresztą później niż ustawa o pracownikach samorządowych) zakazuje startu tylko osobom skazanym prawomocnie na karę pozbawienia wolności. A Zdanowska została ukarana grzywną.

Prawnicy dyskutują o sprzeczności przepisów o pracownikach samorządowych i kodeksu wyborczego. PiS twierdzi, że sprzeczności nie ma, bo Zdanowska mogła startować – i wtedy dotyczył jej kodeks wyborczy, a teraz musi ustąpić, bo obowiązuje ją ustawa o pracownikach samorządowych.

Prof. Ewa Łętowska mówi inaczej: sprzeczności nie ma, bo ustawę wcześniejszą – o pracownikach samorządowych – należy rozumieć w zgodzie, a nie w sprzeczności z kodeksem wyborczym. „Zakresy obu ustaw nie pokrywają się, gdy idzie o osobę, która stanęła do wyborów, spełniając wymogi kodeku wyborczego. Natomiast ustawę o pracownikach samorządowych, z ostrzejszymi przesłankami co do karalności, stosuje się do sytuacji, gdy pracownik jest skazany już po wyborze” – tłumaczy prof. Łętowska.

Za taką interpretacją przemawia nie tylko logika, nie tylko wola ustawodawczy (który chciał z wyborów wyeliminować jedynie osoby skazane na więzienie), ale też poszanowanie gwarantowanego konstytucją czynnego (wola wyborców) i biernego (prawa do bycia wybranym) prawa wyborczego, o czym orzekł Trybunał Konstytucyjny w sprawie Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Wojewoda z PiS wygasił w 2007 r. mandat Hannie Gronkiewicz-Waltz za to, że tuż po wyborze o jeden dzień spóźniła się z terminem złożenia oświadczenia majątkowego związanego z gospodarczą działalnością jej męża. Były to przepisy świeżo uchwalone, na ich złożenie było bodaj kilkanaście dni. I nie było jasne, jaka działalność podpada pod oświadczenie. Sprawa tych przepisów trafiła do Trybunału Konstytucyjnego za sprawą posłów PO. Trybunał (sprawa K8/2007) orzekł, że zignorowanie z błahego powodu woli wyborców jest reakcją nieproporcjonalną, a przez to naruszającą konstytucyjne prawo wyborcze nie tylko osoby wybranej, ale i tych, którzy na nią głosowali.

Wyrok w tej sprawie ma kluczowe znaczenie dla sytuacji Hanny Zdanowskiej. Wyborcy wiedzieli, że jest skazana, wiedzieli, za co. Cała sprawa była nagłaśniana uporczywie przez rządowe media, bo Zdanowska miała być dowodem zgnilizny moralnej poprzedniego „układu rządzącego”. Nie zniechęciło to łodzian: ponad 70 proc. wyborców ją poparło. Suweren wyraził swoją wolę w pełni świadomie.

Jeśli więc wojewoda Rau wygasi Hannie Zdanowskiej mandat, a ta odwoła się do NSA, NSA musi wziąć pod uwagę wyrok TK na tle sprawy Hanny Gronkiewicz-Watlz, czyli interpretację prawa na rzecz poszanowania woli suwerena.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 56

Dodaj komentarz »
  1. Wybranie pani Zdanowskiej kolejny raz na stanowisko prezydenta miasta najbardziej upośledzonego przez transformację własnościową jest zupełnie niezrozumiałe.
    Miasto , które straciło 100 tys. mieszkańców i dalej straszą puste fabryki głosuje na kandydata Platformy , która jest wspólodpowiedzialna za katastrofę ekonomiczną tego miasta. To „miasto obiecane” starzeje się z roku na rok i zaczyna przypominać dom niespokojnej starości.

  2. @ woytek-
    Transformacja własnościowa miała miejsce na długo przedtem, zanim pojawiło się PO.
    Powiedz panom z Wydziału Propagandy Polskiej Zjednoczonej PRawicy, żeby na przyszłość nie kazali swoim współpracownikom wrzucać do netu takich bzdur, w dodatku bardzo łatwo weryfikowalnych.

  3. Proszę, proszę!!! Wola suwerena święta. A jeszcze nie tak dawno, „Polityka” wyśmiewała Morawieckiego (ojca) i jego słowa o świętej woli suwerena…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zdanowska po prostu rządzi nieźle, a na pewno lepiej niż jej poprzednicy.
    Kto nie wierzy, niech obejrzy Dworzec Fabryczny, albo EC I.
    Efekt jest taki, że wyborcy mają głęboko gdzieś jej kłopoty z prawem. I na nią głosują, a nie na niepewną alternatywę.

    PS. Za rządów PO Łódź zaczęła wychodzić z kryzysu, w który wpędził ją najpierw Balcerowicz, a potem AWS. Oczywiście zasługa PO w tym była minimalna (jedyną pro-łódzką decyzją była budowa podziemnego Dworca Fabrycznego- pomysł jeszcze z czasów cara Mikołaja II)

  6. Woytek 24 października o godz. 18:21‎
    Otóż to. Wybranie pani Zdanowskiej po raz kolejny na stanowisko prezydenta miasta najbardziej (obok ‎Wałbrzycha i miast-satelitów Łodzi takich jak Pabianice czy Zgierz) upośledzonego przez transformację ‎systemową, przeprowadzoną głównie przez protoplastów obecnej Platformy i Nowoczesnej a także ‎Prawa i Sprawiedliwości, czyli przez dominującą w Komitecie Obywatelskim „Solidarność” ‎neoliberalną i prorynkową frakcję owego Komitetu, jest zupełnie niezrozumiałe i przypomina mi to ‎wybory w Ameryce Łacińskiej, gdzie biedacy głosują na wyzyskujących ich bogaczy, gdyż są tak ‎otumanieni reżymową propagandą, że nie zdaja sobie sprawy z tego, że głosują przeciwko swoim ‎własnym interesom. Podobne zjawisko, choć nie aż w takiej skali, obserwowaliśmy zresztą w ‎Warszawie, gdzie osoby zadłużone po uszy, a wiec mające mniej niż nic, głosowały na multimilionera ‎Trzaskowskiego, który nie wiec co robić z posiadanymi przez siebie i swoją rodzinę pieniędzmi, a ‎przedtem głosowały na jeszcze bogatszą Panią Hanię.‎
    Nie jest więc normalne to, że moje rodzinne miasto Łódź , które straciło po roku 1989 dobrze ponad ‎‎100 tysięcy mieszkańców i dalej straszą w nim puste fabryki i domy, głosuje na kandydata Platformy, ‎która jest współodpowiedzialna razem z PiS-em, PSL i SLD, czyli wszystkimi ważniejszymi partiami ‎będącym w Polsce u władzy po roku 1989, za katastrofę ekonomiczną tego miasta. To „miasto ‎obiecane” starzeje się przecież z roku na rok i zaczyna przypominać dom niespokojnej starości, albo ‎raczej geriatryczny szpital dla chorych psychicznie, gdzie pacjenci przymusowo tam zamknięci ‎dobrowolnie głosują na swoich strażników i domagają się dalszego ograniczenia ich, i tak już mocno ‎ograniczonych swobód.‎

  7. Mad Marx 24 października o godz. 19:16‎
    Co prawda transformacja własnościowa miała miejsce na długo przedtem, zanim pojawiło się PO i N, ‎ale PO oraz N, tak samo jak PiS, wywodzi się przecież z tego samego pnia, czyli z Komitetu ‎Obywatelskiego „Solidarność”, który objął władzę w Polsce w roku 1989 i jego ludzie rządzą w Polsce ‎do dziś, tyle że pod sztandarami zarówno PO jak też i PiS-u, czyli tzw. POPiS-u.‎

  8. ontario 24 października o godz. 20:30 😉

  9. Osoba skazana z przepisów prawa karnego pełnomocnym wyrokiem sądowym jest przestępcą i jako ‎taka nie ma moralnego prawa być u wladzy, jakikolwiek władzy. Nie wnikając w zawiłości prawne, ‎zresztą celowo stworzone przez prawników, aby mieć zajęcie i co za tym idzie dochody, to ‎przypominam Pani Zdanowskiej, że nom omne quod licet honestum est. A chyba nie chcemy aby ‎rządzili nami ludzie nieuczciwi? Choć może się mylę? Ale wtedy, to po co nam sądy, policja i ‎prokuratura oraz etycy i etyka skoro robienie zła jest OK?‎

  10. @jakowalski
    @woytek

    Ze Wy towarzysze tego nie rozumiecie, to jeszcze nie znaczy, ze wiekszosc wyborcow jest glupia. Moze tylko wasze rozumownie jest niewystarczajace? Bo rozumujecie wedlug falszywej zasady: Jezeli wynik wyborow neguje wasza teorie… tym gorzej dla wyniku 😉

  11. @jakowalski Przykro mi, że urodziłeś się w moim mieście. Nic na to nie poradzę. To co piszesz o Łodzi jest mieszaniną głupich stereotypów i twojej wielkiej frustracji. Howgh!

  12. @jakowalski

    Nie wiedzialem, ze i „tacy” rodzili sie w „moim” miescie! Chyba juz tam dawno nie zagladales skoro nie widzisz tego co sie tam dzieje, a dzieje sie dosc duzo. Radze ogladac zdjecia. Gdybys poszedl po rozum do glowy to nie pisalbys glupot w rodzaju …. dalej straszą w nim puste fabryki i domy, …. Fabryk juz prawie nie ma a w tych co pozostaly mieszkaja ludzie placac za nie grube pieniadze. Sa jeszcze relikwie jak zabytki/ruiny „Obroncow Pokoju” ktore sa zabytkami bo tam …. bywal polski papiez i podobno nikt nie odwzyl sie tego sprzedac. Aha, bylbym zapomnial – jest jedna pusta ruina ktora by ci sie przydala – szpital w Kochanowku.

  13. Cała ta sprawa jest dęta, podobne ,, przestępstwa” popełnia większość kredytobiorców. Ponadto, gdyby pani Zdanowska byłaby oficjalną żoną, a nie żyła w konkubinacie, sprawy by nie było. Kolejny argument za uznaniem związków partnerskich. Nie ma przestępstwa, jeśli nikt nie jest poszkodowany, a skazany nie miał intencji wyłudzenia. Piss szukał pretekstu do ,, uwalenia” popularnego polityka opozycji. Podobnie było w Lublinie.

  14. No to suweren powiedział pisowi sprawdzam. Co na to pis? Sam się zapędził do narożnika.
    Co zrobi, będzie mu głupio.

  15. 60vito
    25 października o godz. 9:48

    Podoba mi się, że w analogicznej sprawie usprawiedliwiałabyś/łbyś pisiaków.

  16. Mały Fizyk 24 października o godz. 22:20‎
    Wynik wyborów potwierdza zdecydowane zwycięstwo PiS-u, stad też „Wyborcza” coraz mniej o tych ‎wyborach pisze…‎

  17. ‎60vito 25 października o godz. 9:48‎
    Wynalazłeś ciekawą etykę, według której nie ma przestępstwa, kiedy popełnia je ktoś, kogo ty ‎popierasz. Ale musze cię zmartwić, jako iż Kali był dawno przed tobą. Pomyśl też sobie, co by było, ‎gdyby legalne było składanie fałszywych oświadczeń majątkowych oraz wyłudzanie przy ich pomocy ‎np. pożyczek, zanim zaczniesz wypisywać te głupstwa.‎

  18. Jarek16 24 października o godz. 23:04, Rodz™ 25 października o godz. 1:21‎
    Do niedawna pracowałem w Łodzi i w ramach mojej pracy naukowej analizowałem Łódź jako miasto ‎upadające z powodu likwidacji tamtejszego przemysłu. Zresztą nie jest to pierwszy taki przypadek w ‎Łodzi, gdyż poprzednie miały miejsce podczas I wojny światowej i zaraz po niej, kiedy to Łódź została ‎odcięta barierą celną od rynku rosyjskiego. Nigdy was nie zastanawiało, dlaczego Łódź rozwijała się ‎najszybciej wtedy, kiedy należała ona do Rosji?‎
    A, to co się dzieje dziś w Łodzi to jest tylko pudrowanie trupa, podobnie jak np. w Liverpoolu czy też ‎w UK w całych tzw. Midlands, może poza Manchesterem oraz w Niemczech w dawnym Zagłębiu ‎Ruhry. Łódź z okolicami to jest bowiem taki nas polski „rust belt” i nic na to nie poradzicie swoimi ‎inwektywami. Bez przemysłu Łódź ma bowiem szansę zostać tylko sypialnią dla pasożytniczej zresztą, ‎dziś praktycznie w 100% urzędniczej Warszawy. Ciekawe, skąd ci ludzie mieszkający w luksusowych ‎apartamentach na miejscu dawnych fabryk biorą pieniądze? Ale wy się nad tym przecież nigdy nie ‎zastanawialiście nad tym, że ci ludzie żyją na kredyt, tak jak np. praktycznie całe UK, które od czasów ‎Thatcher tylko konsumuje na kredyt, a nic już praktycznie nie produkuje, podobnie jak współczesna ‎Łódź. Owszem, można i nawet trzeba odnawiać fasady budynków a nawet ich wnętrza, tylko za co i ‎dla kogo, skoro nie tworzy się przy tym realnych czyli produkcyjnych miejsc pracy i to nie tylko na ‎czas remontu, ale także na długie lata dla wszystkich zdolnych do pracy mieszkańców mojego miasta ‎rodzinnego aby nie musieli oni z niego uciekać, tak jak to w latach 1989-2018 zrobiło aż ponad 160 ‎tysięcy jej mieszkańców (prawie tyle co dziś mieszka w Olsztynie czy Bielsku-Białej), a przypominam, ‎iż szacuje się, że za 10 lat Łódź utraci dalsze 100 tysięcy mieszkańców.‎

  19. Jarek16 24 października o godz. 23:04, Rodz™ 25 października o godz. 1:21‎
    Do niedawna pracowałem w Łodzi i w ramach mojej pracy naukowej analizowałem Łódź jako miasto ‎upadające z powodu likwidacji tamtejszego przemysłu. Zresztą nie jest to pierwszy taki przypadek w ‎Łodzi, gdyż poprzednie miały miejsce podczas I wojny światowej i zaraz po niej, kiedy to Łódź została ‎odcięta barierą celną od rynku rosyjskiego. Nigdy was nie zastanawiało, dlaczego Łódź rozwijała się ‎najszybciej wtedy, kiedy należała ona do Rosji?‎
    A, to co się dzieje dziś w Łodzi to jest tylko pudrowanie trupa, podobnie jak np. w Liverpoolu czy też ‎w UK w całych tzw. Midlands, może poza Manchesterem oraz w Niemczech w dawnym Zagłębiu ‎Ruhry. Łódź z okolicami to jest bowiem taki nasz polski „rust belt” i nic na to nie poradzicie swoimi ‎inwektywami. Bez przemysłu Łódź ma bowiem szansę zostać tylko sypialnią dla pasożytniczej zresztą, ‎dziś praktycznie w 100% urzędniczej Warszawy. Ciekawe, skąd ci ludzie mieszkający w luksusowych ‎apartamentach na miejscu dawnych fabryk biorą pieniądze? Ale wy się przecież nigdy nie ‎zastanawialiście nad tym, że ci ludzie żyją na kredyt, tak jak np. praktycznie całe UK, które od czasów ‎Thatcher tylko konsumuje na kredyt, a nic już praktycznie nie produkuje, podobnie jak współczesna ‎Łódź. Owszem, można i nawet trzeba odnawiać fasady budynków a nawet ich wnętrza, tylko za co i ‎dla kogo, skoro nie tworzy się przy tym realnych czyli produkcyjnych miejsc pracy i to nie tylko na ‎czas remontu, ale także na długie lata dla wszystkich zdolnych do pracy mieszkańców mojego miasta ‎rodzinnego aby nie musieli oni z niego uciekać, tak jak to w latach 1989-2018 zrobiło aż ponad 160 ‎tysięcy jej mieszkańców (prawie tyle co dziś mieszka w Olsztynie czy Bielsku-Białej), a przypominam, ‎iż szacuje się, że za 10 lat Łódź utraci dalsze 100 tysięcy mieszkańców.‎

  20. ontario 25 października o godz. 12:46
    Mnie też!

  21. Rodz™ 25 października o godz. 1:21‎
    A tobie przydałby się kilogram rozumu i litr kultury osobistej. ;-)‎

  22. Świetny tekst.

  23. @akowalski
    25 października o godz. 13:40

    „Wynik wyborów potwierdza zdecydowane zwycięstwo PiS-u,…”

    „… jest zupełnie niezrozumiałe i przypomina mi to ‎wybory w Ameryce Łacińskiej, gdzie biedacy głosują na wyzyskujących ich bogaczy, gdyż są tak ‎otumanieni reżymową propagandą, …”

    A PiS wybrali tez „glupi wyborcy”? Az mnie korci przyznac ci racje 😉

    Co do Lodzi. Jak PiSowi nie podoba sie wynik, to powinien sobie wybrac inny narod 🙂

  24. Mały Fizyk 25 października o godz. 15:37‎
    Bogacze są w Polsce w PO i Nowoczesnej (trochę też w kułackim przecież PSL-u) a nie w PiS-ie. A co ‎do Łodzi, to pani Zdanowska powinna zrezygnować z mandatu, jeśli jest ona osobą prawą, a jeżeli nie ‎jest ona osobą prawą, to nie powinna być w ogóle dopuszczoną do wyborów jako kandydat na ‎prezydenta miasta Łodzi. Jeszcze raz przypominam, że non omne quod licet honestum est i że nie jest ‎sztuką wygrać wybory, ale sztuką jest dotrzymać obietnic przedwyborczych, szczególnie, jeśli się jest, ‎jak pani Zdanowicz, klasyczną wręcz populistką.‎

  25. aleksandraz 25 października o godz. 15:10
    Dlaczego świetny?

  26. Barnaba 24 października o godz. 20:44‎
    Dworzec Fabryczny, albo EC I to NIE są zasługi Zdanowskiej, a Warszawy, która dała na to pieniądze. ‎I nie jest prawdą, że za rządów PO Łódź zaczęła wychodzić z kryzysu, w który wpędził ją najpierw ‎Balcerowicz, a potem AWS czyli inaczej pra-PO. Po prostu Zdanowska miała to szczęście, że za jej ‎prezydentury poprawiła się nieco światowa koniunktura, a więc Łódź dostała z Warszawy trochę ‎pieniędzy na estetykę, czyli remonty budynków i ulic, ale nie na odbudowę przemysłu, bez którego ‎Łódź jest dalej skazana na depopulację, starzenie się i stopniowe wymieranie. Łódź to jest przecież taki ‎nasz Detroit – tam też rządzą postępowcy, ale co z tego, skoro oba te miasta wymierają na skutek ‎upadku przemysłu – tego raison d’être ich istnienia. To są po prostu z duże miasta i za mało atrakcyjne, ‎aby mogły wyżyć tak jak np. Wenecja czy Carcassonne z samej tylko turystyki i związanej z nią innych ‎usług i nie jest ona też stolicą państwa tak jak np. Rzym, Paryż, Kanbera, New Delhi, Waszyngton DC ‎czy też miasto Brasília albo Warszawa, aby wyżyć z urzędów i urzędników w nich „pracujących”.‎

  27. @ jakowalski
    25 października o godz. 20:10

    „… jest zupełnie niezrozumiałe i przypomina mi to ‎wybory w Ameryce Łacińskiej, gdzie biedacy głosują na wyzyskujących ich bogaczy, gdyż są tak ‎otumanieni reżymową propagandą, …”

    „Bogacze są w Polsce w PO i Nowoczesnej (trochę też w kułackim przecież PSL-u) a nie w PiS-ie. ”

    Dlaczego (100-33)% = 67% nie zaglosowali na PiS? Bo sa oglupieni przez rzadowa propagande? Jakos nie masz szczescia do konsekwentnej argumentacji 🙁

  28. Mały Fizyk 25 października o godz. 23:08‎
    Te 67% głosowało nie tylko na PO i Staroczesną ale także na PSL, SLD, Razem, Wolność oraz na ‎kandydatów bezpartyjnych. W wyborach do sejmików PiS zdobyło w całym kraju 33% poparcia, tzw. ‎Koalicja Obywatelska 27%, PSL 14%, SLD, Kukiz i Bezpartyjni Samorządowcy po 6% a pozostałe ‎ugrupowania (w tym Razem i Wolność) nie przekroczyły 3%. poparcia. Jak informuje PKW skali kraju ‎w wyborach do sejmików wojewódzkich PiS zdobył 254 mandaty, tzw. Koalicja Obywatelska uzyskała ‎‎194 mandaty, PSL – 70, Bezpartyjni Samorządowcy – 15, a SLD – 11 mandatów.‎
    Oj, jakoś nie masz szczęścia do konsekwentnej i konkretnej argumentacji. :-)‎

  29. Mały Fizyk 25 października o godz. 23:08‎
    W naszych polskich warunkach, to biedacy ogłupieni reżymową propagandą głosowali w dobrze ponad ‎‎50% (dokładniej 60%) na POPiS, a jeśli dodać do owego reżymu PSL, to nawet prawie ¾ Polaków ‎ogłupionych jest ową reżymową propagandą. ;-)‎

  30. Także głosy z prowincji: PiS może też wyłapywać i kupować pojedynczych radnych z PSL-u. Na ‎zadupiu nikt nie chce iść z ciepłego biura do kasy w Biedronce czy innym Dino ;)‎
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24092394,sojusz-z-psl-nie-wystarczy-‎koalicja-obywatelska-jest-zalezna.html#s=BoxOpM

  31. Było, lecz nie minęło / o cenzurze PRL-u /
    Cenzura była absolutna
    na każdy temat w każdej sztuce
    to co tworzyłeś było ważne
    choć cenzor wtykał nos w onuce
    Redaktor jawnie cenzurował
    urzędnik gminy także sołtys
    nosił swój własny pas tej cnoty
    i swej słabości składał hołdy
    nie było więc tematów łatwych
    i zostawionych tak samopas
    nikt nie mógł więc obrażać świętych
    jak i poniżać godność chłopa
    robotnik też był nietykalny
    milicjant sędzia pielęgniarka
    nie wolno było tak od siebie
    kapitalistów zbytnio szargać
    i tak po latach Wielki Cenzor
    do panteonu wchodząc wielkich
    zniszczył swój system odporności
    i padł ofiarą Bolków cienkich
    lecz umierając pozostawił
    kukułcze jajo swej historii
    którego twory to artefakt
    dla spec-partaczy Nowej Ordy
    a Cenzor z grobu ich wyśmiewa
    i turla się ze śmiechu łkając
    bo zamiast niego cenzurują
    zastępy gnojków które trwają
    każdy właściciel swą cenzurę
    wykłada jasno na dzień dobry
    i nawet bracie nie próbujesz
    sprzedać mu obraz własnej mordy
    myślisz – jak każą, żeby przeżyć
    mówisz – co każą, bo wygodnie
    i nazywając to wolnością
    współtworzysz własne nowe zbrodnie

  32. mały fizyk 25 października o godz. 23:08
    A jak skometujesz wyynik wyborów w Legionowie?

  33. @jakowalski
    25 października o godz. 20:10
    „Bogacze są w Polsce w PO i Nowoczesnej (trochę też w kułackim przecież PSL-u) a nie w PiS-ie”
    Czyżby ???? A pan Morawiecki jr, który w banku zarabiał 17000 sic! dziennie albo senator Bierecki to są z PO czy z PSL ?
    Kurski albo Gowin też pewnie ledwo wiążą koniec z końcem…..

  34. P.S.
    Z tym „kułackim” PSL to też żeś WMĆ wystrzelił jak kulą w płot albo jak nie przymierzając stalinowski propagandzista. To dzięki tym „kułakom” płacisz za chleb 3-4 zł a nie 10 i za kg szynki 20 a nie 200. Jak na tej wsi jest tak wspaniale, to czemu ludzie stamtąd uciekają do miasta ?

  35. Nie ma takiej potrzeby. PiS wprowadza ludzi w błąd, Zdanowska została wybrana i może rozpocząć urzędowanie.

  36. Rodz™
    25 października o godz. 1:21
    Fabryki są po to, by ludzie w nich wytwarzani produkty na własne ( społeczeństwa) potrzeby i ew. na sprzedaż, by za pozyskane ze sprzedaży pieniądze kupić to, czego sami nie wytwarzają.
    Gospodarka to WYTWARZANIE potrzebnych dóbr i usług i wzajemna ich WYMIANA.
    I to się musi bilansować – za tyle mogę kupić „u innych” za ile sam im sprzedam swych produktów.
    I jeszcze jedno – pieniądz nie ma ŻADNEJ wartości użytkowej.
    Nie da się go zjeść, nie można się w niego przyodziać ani przed deszczem i mrozem osłonić!
    Dziwne jest jak wielu tego nie pojmuje.

  37. Mad Marx 27 października o godz. 13:40‎
    Morawiecki jr to jest w PiS-ie wyjątek potwierdzający regułę, a poza tym to jego majątek pochodzi ‎głównie z tego, co jego tata otrzymał był w latach 1980-tych z Zachodu w ramach pomocy dla tzw. ‎demokratycznej opozycji w Polsce. ;-)‎

  38. Mad Marx 27 października o godz. 13:46‎
    A co ma wspólnego PSL z tym, że płacisz za „chleb” składający się głównie z chemikaliów 3-4 zł i z 20 ‎zł za kilogram „szynki” składającej się też głównie z wody i konserwantów oraz barwników? ‎Prawdziwy, dobry chleb kosztuje często pod 10 zł za kilogram, a prawdziwa szynka może nie 200 zł, ‎ale w okolicach 100 zł za kg. Takie są bowiem koszty produkcji prawdziwego chleba i prawdziwej ‎szynki, że ich cena nie może być tak niska, jak te 3-4 zł za chleb i 10 zł za kg szynki.‎
    ‎2. Na wsi jednym jest wspaniale, a innym nie i tak zawsze było. Obszarnik („Pan Dziedzic”) uciekał za ‎‎„dawnych dobrych” rozbiorowych i sanacyjnych czasów ze wsi do miasta dopiero wtedy, kiedy utracił ‎on swój majątek jako wynik zadłużania się u lichwiarzy i zbyt częstych wyjazdów do Monte Carlo.‎

  39. Mad Marx 27 października o godz. 13:46‎
    A co ma wspólnego PSL z tym, że płacisz za „chleb” składający się głównie z chemikaliów 3-4 zł i 20 ‎zł za kilogram „szynki” składającej się też głównie z wody i konserwantów oraz barwników? ‎Prawdziwy, dobry chleb kosztuje bowiem często pod 10 zł za kilogram, a prawdziwa szynka może nie ‎‎200 zł, ale w okolicach 100 zł za kg. Takie są bowiem koszty produkcji prawdziwego chleba i ‎prawdziwej szynki, że ich cena nie może być tak niska, jak te 3-4 zł za chleb i 10 zł za kg szynki.‎
    ‎2. Na wsi jednym jest wspaniale, a innym nie i zawsze tak było. Obszarnik („Pan Dziedzic”) uciekał za ‎‎„dawnych dobrych” rozbiorowych i sanacyjnych czasów ze wsi do miasta dopiero wtedy, kiedy utracił ‎on swój majątek jako wynik zadłużania się u lichwiarzy i zbyt częstych wyjazdów do Monte Carlo. ;-)‎

  40. Azur 27 października o godz. 14:44‎
    Pani Zdanowska została co prawda wybrana, ale nie może ona rozpocząć urzędowania, gdyż nie ‎pozwala na to polskie prawo. Dura lex, sed lex.‎

  41. Kaesjot 27 października o godz. 15:08‎
    Jako absolwent i pracownik naukowy wielu wyższych uczelni na całym prawie świecie – od antypodów ‎po Polskę i od Portugalii po Cypr, wcale się temu nie dziwię. Po prostu szkoły i nawet wyższe uczelnie ‎celowo wypuszczają od lat moronów, aby łatwiej było nimi rządzić. Mądrzy i dobrze wykształceni ‎ludzie zadają bowiem za dużo niewygodnych dla władzy pytań, a więc nie są oni potrzebni we ‎współczesnym społeczeństwie rządzonym przez globalną plutokrację z elementami ochlokracji (Trump, ‎Macron, Merkel etc.)‎

  42. Zarówno Nowe Centrum Łodzi jak i EC 1 Wschód nie powstał dzięki Zdanowskiej.
    Całe założenie narodziło się za poprzedniej władzy

  43. Andrzej Falicz 27 października o godz. 23:12
    Oczywiście.

  44. Taka „ciekwostka przyrodnicza”, czyli to, czego prof. Hartman nie dopuścił był na swoim blogu:
    Wielce Szanowny Panie Profesorze,‎
    Moralność publiczna zawsze i wszędzie wymaga wyraźnego faworyzowania standardowego modelu ‎życia – analogia do standardowego modelu np. w fizyce, który z naturalnych przyczyn (dwie płcie ‎biologiczne niezbędne do kontynuacji homo podobno sapiens) był i pozostaje najpowszechniejszy: ‎trwała, monogamiczna rodzina, rzecz jasna oparta na związku kobiety i mężczyzny, pewien podział ról ‎rodzinnych i społecznych mężczyzn i kobiet, jakkolwiek podział oparty na wzajemnym szacunku, a ‎także znaczna powściągliwość w eksponowaniu w przestrzeni publicznej tematyki erotycznej. Nie ‎wysuwajmy też tez rodem z Orwellowskiego „1984” i nie udawajmy, że lobby LGBTQ nie reprezentuje ‎anomalii, jako iż jeśli wszyscy byli byśmy gejami czy też lesbijkami, to ludzkość wymarła by w jednym ‎pokoleniu. Osoby LGBTQ to są po prostu ludzie chorzy psychicznie, których trzeba przymusowo ‎leczyć, oczywiście metodami humanitarnymi z XXI, a nie XIX czy wcześniejszego wieku. Ponadto ‎uważam, że dopóki akcja „me too” nie ujawni skandalicznych a bardzo częstych aktów ‎homoseksualnych molestowań, to będzie kojarzyła się zdrowej większości ludności świata tylko i ‎wyłącznie z kolejną ideologiczną hucpą chorego lobby LGBTQ. Nie też żadnych „praw” osób LGBT, ‎tak samo jak nie ma żadnych praw dla kryminalistów, poza tym, że nie wolno wobec nich stosować ‎tortur i innych nieludzkich, niehumanitarnych kar.‎
    Owe uliczne demonstracje i zakrojone na szeroką skalę akcje propagandowe lobby LGBTQ, zwane po ‎orwellowsku „edukacyjnymi” dają zaś z reguły odwrotny od zamierzonego skutek i tylko zwiększają ‎one niechęć zdrowej większości do osób chorych psychicznie i posiadających w związku z tym ‎nietypowe upodobania i zachowania seksualne. I proszę też nie łączyć rzekomych „praw” dla osób ‎typu LGBTQ z należnymi prawami dla kobiet i dzieci. Przecież te akcje tzw. kampanii przeciw ‎homofobii, czyli przeciwko naturze, odznaczają się bardzo niskim wysokim poziomem etycznym i ‎intelektualnym, jako że polegają one głównie na paradowaniu obleśnych facetów ubranych w stroje ‎‎„panienek” z zamtuzów etc. ‎
    Akcja „tęczowy piątek”, do której Pani Monika Jaruzelska odniosła się, zresztą bardzo słusznie bardzo ‎sceptycznie, miała przecież w sobie za dużo ideologicznej zajadłości, obrażała heteroseksualna ‎większość i pomawiała przeciwników lobby LGBTQ o bycie „ukrytymi homoseksualistami”. Jesli owa ‎akcja „tęczowy piątek”, nie była jawnym promowaniem homoseksualizmu, to czym ona była? Przecież ‎to była próba narzucenia poglądów chorego lobby LGBTQ zdrowej większości i odebraniu tej zdrowej ‎większości jej konstytucyjnego prawa do posiadania i publicznego wygłaszania swych poglądów na ‎choroby psychiczne związane z seksualnością. Trzeba być doprawdy podłym, by deprecjonować ‎konstytucyjne prawo owej zdrowej większości do posiadania i wygłaszania swych własnych opinii w ‎imię obrony wyimaginowanych „praw” chorych psychicznie osób LGBTQ. A co dzieci chorych na ‎choroby psychiczne związane z ich seksualnością i ich rodziców, to należy ich kierować do szpitali i ‎poradni psychiatrycznych, gdzie uzyskają oni pomoc, a nie należy robić z dewiacji -normy.‎
    Lewica musi być zaś zawsze po stronie słabszych, czyli przede wszystkim ludzi pracy wyzyskiwanych ‎przez kapitał, a nie popierać chore poglądy lobby LGBTQ. Prawdziwa lewica nie popiera też nielegalnej ‎imigracji, która zabiera pracę tubylcom oraz powoduje pogorszenie płacy i warunków pracy. Ponadto w ‎lewicowym poglądzie na świat, to człowiek może byc i bardzo często jest wrogiem innego człowieka, ‎jeżeli jest to np. kapitalista wyzyskujący ludzi pracy. Zgoda – naszym wrogiem jest kapitalizm, czyli ‎system społeczny i ekonomiczny, który nie daje równych szans większości ludzi i większość z nich ‎dyskryminuje, ale jego nie zwalczy się przecież poprzez hucpy typu owego „tęczowego piątku”, które ‎tylko odwracają uwagę ludzi pracy od faktu, że żyją oni w systemie, który ich wyzyskuje, ‎marginalizuje i upadla. Ponadto, to z wrogiem, który nas od setek lat wyzyskuje, nie da się rozmawiać ‎jak równy z równym, gdyż to jest tylko rozmowa poddanego z jego panem.‎
    A później to Pan Profesor się dziwi, ze głosząc takowe poglądy, jak w tym wątku, nie miał Pan szansy ‎nawet na wejście do rady dzielnicy na warszawskiej Woli – dotąd głównie robotniczej, ale obecnie ‎coraz bardziej ‘middle class”. Niech sukces Pani Moniki będzie więc dla Pana Profesora przykładem i ‎jednocześnie przestrogą przed schodzeniem na pozycje lewackie, przed zapominaniem o walce klas i ‎naturze kapitalistycznego wyzysku.‎
    Z wyrazami szacunku,‎
    LK

  45. A co Pani Siedlecka powie na to:
    Jedyną większą czyli licząca się instytucją, która wciąż w Polsce leganie dyskryminuje kobiety, i od ‎ponad 1000 lat, jest kościół rzymski zwany katolickim, jako że kobieta nie może w tym kościele ‎sprawować nawet najniższej urzędniczej funkcji, czyli wikarego, nie mówiąc już o byciu wybraną na ‎papieża, czyli szefa tegoż kosciola. I na tym więc froncie powinni skoncentrować swe uderzenie ‎zwolennicy zniesienia dyskryminacji, a nie na hucpach typu „tęczowych piątków”.‎

  46. @jakowalski
    Panie pracowniku naukowy wielu uczelni (polskich i zagranicznych) Nie wiem jaką Pan reprezentuje specjalność, ale o rolnictwie ma pan raczej małe pojęcie.
    kg pszenicy nadającej się do wyrobu mąki kosztuje 80gr do złotówki, żyta mniej-60-70gr. kg mąki w sklepie-ok 2 zł (piekarze kupują hurtem więc taniej) na bochenek chleba zużywa się 0,6-0,7 kg mąki. Koszt wypieku tego „prawdziwego” chleba (tylko z mąki, wody, soli i zakwasu) jest podobny jak tego z marketu z tzw polepszaczami i środkiem konserwującym. Zapewniam Pana, że w Polsce jest mnóstwo piekarń wyrabiających taki tradycyjny chleb i kupić go można w cenie 3-4 zł za bochenek. Podobnie jest z produkcją wędlin- koszt wyprodukowania szynki nie pompowanej wodą jest wyższy o jakieś 50%, w detalu taka szynka kosztuje40-50 zł /kg Może nie w dużym mieście, ale na prowincji tak.

  47. @ jakowalski
    Homoseksualizm nie jest żadną chorobą, bo w żaden sposób nie przeszkadza w życiu. Tym bardziej nie wymaga leczenia, zresztą nie istnieje żadna metoda pozwalająca przekierunkować popęd. Nie mówię tu o przypadkach „zastępczego ” homoseksualizmu, które są dość częste w więzieniach, klasztorach i innych instytucjach zamkniętych
    P.S. Starożytni Rosjanie mawiali :
    „Uczonych mnogo no umnych mało”

  48. Mad Marx 30 października o godz. 11:05‎
    Jeżeli twierdzisz, że koszt wypieku tego „prawdziwego” chleba (tylko z mąki, wody, soli i zakwasu) ‎jest podobny jak tego z marketu z tzw. polepszaczami i środkiem konserwującym, to dlaczego w ‎sklepach jest coraz więcej chleba sztucznego („chemicznego”) niż natutralnego? Po prostu produkcja ‎chleba sztucznego jest znacznie tańsza niż naturalnego, a więc działa tu prawo Greshama-Kopernika, ‎tyle że w relacji do chleba a nie pieniądza kruszcowego. U mnie na warszawskich Bielanach, za ‎podobnej wielkości bochenek chleba prawdziwego płaci się ponad 10zł, a sztucznego kilka razy mniej. ‎Nic ci to nie mówi? Poza tym, to w cenie chleba są nie tylko surowce niezbędne do jego produkcji, ale ‎także energia niezbędna do jego wypieku oraz koszta dystrybucji plus amortyzacja piekarni i ‎wynagrodzenie jej personelu (w tym ZUS etc.). Możesz być wybitnym filozofem, teologiem czy nawet ‎fizykiem, ale o ekonomii, to bratku nie masz nawet zielonego pojęcia. Poza tym, to piekarnictwo jest ‎gałęzią przemysłu (konkretnie spożywczego), a nie rolnictwa!‎

  49. Mad Marx 30 października o godz. 11:12‎
    Homoseksualizm jest chorobą psychiczną na tle niewłaściwego ukierunkowania popędu seksualnego, a ‎więc ma on wiele wspólnego ze schizofrenią, rozumianą w wielkim uproszczeniu jako niewłaściwe ‎spostrzeganie i rozumienie świata zewnętrznego, a dokładniej rozumianej jako zaburzenie ‎psychiczne ‎zaliczane do grupy psychoz, czyli stanów charakteryzujących ‎się zmienionym chorobowo, ‎‎nieadekwatnym postrzeganiem, przeżywaniem, odbiorem i oceną ‎rzeczywistości. Osoby będące w ‎‎stanie tej psychozy mają poważnie upośledzoną umiejętność ‎krytycznej, realistycznej oceny własnej ‎‎osoby, otoczenia i relacji z innymi, a nawet mogą nie być do ‎niej zdolni.‎
    Badania wykazują także, iż homoseksualiści żyją średnio znacznie krócej (ok. 10 lat) niż osoby ‎heteroseksualne i że ponad 40% chorych na tzw. zespół nabytego niedoboru odporności (zespół ‎nabytego upośledzenia odporności, zakażenie HIV popularnie AIDS) to są homoseksualiści, mimo, że ‎ich odsetek w całej populacji ne przekracza 2%. To są fakty, a z nimi się nie dyskutuje.‎
    Co do leczenia homoseksualizmu, to oczywiście, że nie jest on specjalnie skuteczne, tak samo jak w ‎przypadku innych „popularnych” chorób psychicznych, takich jak schizofrenia. Po prostu za mało ‎wciąż wiemy o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu, aby skutecznie leczyć wszelakie choroby ‎psychiczne, co jednak nie znaczy, że nie da się ich zaleczyć, choćby tylko usuwając ich niektóre ‎syndromy.‎
    Obecnie uważa się wśród psychiatrów, że schizofrenia, a być może także i homoseksualizm, polegają ‎generalnie na nadmiernym działaniu dopaminy w mózgu. Dopamina jest ‎to (w wielkim uproszczeniu) ‎taka substancja, która odpowiada w mózgu za nadawanie znaczeń ‎osobom, przedmiotom i zdarzeniom. ‎Jeśli jest jej za dużo, to pacjent zaczyna nadawać nadmierne ‎znaczenie zdarzeniom, które żadnego ‎znaczenia obiektywnie dla niego nie mają. Odbiera on wtedy, ‎jako skierowane wprost do siebie, ‎zdarzenia całkowicie neutralne. Weźmy taki przykład: idzie sobie ‎pewna osoba przez park, wokół ‎rosną drzewa i wiatr rozwiewa liście, trzepocząc nimi, co wywołuje ‎odpowiedni dźwięk. Normalnej ‎osobie może się wydawać, że ktoś w tych liściach stoi, ukrywa się i ‎czyha na nas, jako że ewolucja ‎promuje przecież ciągłe wyszukiwanie zagrożeń. Ale czy można ‎odnieść wrażenie, że wiatr poprzez ‎trzepot liści chce nam coś przekazać? Również chyba można, jako ‎że człowiek to jest przecież zwierzę ‎społeczne, a więc zwraca on szczególną uwagę na przekazywane ‎do niego komunikaty. Tak więc ‎widzieć sylwetkę ludzką wśród liści czy też słyszeć głos w szumie ‎wiatru to jest tylko iluzja, która ‎prawie wszystkim się zdarza i stanowi tym samym wariant normy. ‎Mamy więc wtedy prawidłowy sąd ‎realizujący (liście istnieją i trzepoczą, wiatr wieje w rzeczywistości, ‎czyli że mamy realny bodziec) i ‎błędny klasyfikujący (bodziec jest błędnie interpretowany – bowiem ‎oczy nie odbierają obrazu liści, ‎oczy odbierają tylko zbiór pobudzeń komórek światłoczułych, który ‎trzeba odpowiednio przetworzyć ‎w mózgu, znaleźć jego wzór i odpowiednio zinterpretować). ‎Zazwyczaj jednak potem następuje ten ‎moment, w którym się stwierdza „tak tylko mi się wydawało” i ‎jest to prawidłowy sąd korygujący. W ‎schizofrenii czy homoseksualizmie jednak tego nie ma – chory ciągle trwa w swojej ‎mylnej interpretacji, ‎jako że pozostaje on w stosunku do niej bezkrytyczny, co doskonale jest widać na przykładzie ‎zachowania się osób LGBTQ. Czasami nawet psychicznie ‎zdrowy człowiek pozostanie bezkrytyczny, ‎albowiem problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ‎dosłownie wszystko jest nadinterpretowane. A ‎więc wiatr zawieje i to się koniecznie odnosi do ‎pacjenta. W telewizji mówią do niego (nie do niego, ‎jako jednego z wielu odbiorców programu, a tylko ‎osobiście i konkretnie do niego). Przekazują mu ‎przez telewizor instrukcje i obgadują w nim, kiedy ‎tylko on się on odwróci tyłem do telewizora. Taki ‎chory to nawet książki do czytania wziąć nie można, ‎bo przecież tam piszą o nim. Tak więc pacjent ‎wszystko do siebie odnosi przez nadmiar dopaminy. ‎Jeśli więc weźmie lek obniżający poziom ‎dopaminy, to przestanie tak wszystko odnosić do siebie i ‎przestanie wszystko brać do siebie. Nie ‎będzie dłużej nadawać takiego znaczenia zdarzeniom, które na ‎to nie zasługują. Oczywiście nie ‎przekreśla to skomplikowanej genetyki, roli receptorów, ‎neuroprzekaźników, nieprawidłowego ‎‎„prunning” (przycinania synaptycznego), które ma miejsce w ‎dwóch okresach życia człowieka -‎wczesnym niemowlęcym i na początku dojrzewania, kiedy to nasz ‎mózg rozwija się gwałtownie, a ‎zatem powinniśmy wówczas „odciąć” mniej efektywne połączenia, aby ‎dać miejsce nowym ‎sprawniejszym. I to jest właśnie ów „prunning”, który kojarzy się nam z przycinaniem ‎drzew ‎owocowych na wiosnę, aby nowe odrosty dały nam więcej owoców i by drzewo było silniejsze, a ‎stare ‎gałęzie nie przeszkadzały drzewu w rozwoju w procesie dojrzewania. Uważa się w związku z tym, że ‎schizofrenia oraz homoseksualizm mogą być ceną, którą ludzkość płaci za kreatywność a nawet ‎genialność niektórych jej jednostek. Istnieje też wiele wielu ‎innych pomysłów na wyjaśnienie ‎powstawiania schizofrenii i homoseksualizmu, ale w niektórych sytuacjach takie proste wyjaśnienia ‎‎sprawdzają się najlepiej. Natomiast Antoni Kępiński twierdzi m. in., że „sprawy codziennego życia ‎‎schodzą u nich (schizofreników) na dalszy plan; są nieważne wobec ogromu przeżyć i ogólnych ‎‎zagadnień, które ich trawią (…) Nie obchodzi bowiem tych chorych los najbliższych i ich własny; ‎‎pochłonięci są sprawami istoty bytu, sensu wszechświata i swego w nim posłannictwa, walki dobra ze ‎‎złem, prawdziwego oblicza rzeczy które się kryją pod pozornym kataklizmem końca świata itp. (…) W ‎‎olśnieniu schizofrenicznym chory nagle widzi sens własnego życia i swoje posłannictwo” oraz że ‎‎‎„świat schizofreniczny niejednokrotnie zachwyca swoją dynamiką, bogactwem, a nawet artyzmem”, ‎podobnie zresztą jak świat niektórych homoseksualistów (np. Wilde’a, Iwaszkiewicza czy też ‎Waldorffa). ‎Także z tegoż samego: „Człowiekowi tzw. normalnemu trudno oderwać się od konkretnego ‎życia. ‎Filozofia wymaga jednak takiego oderwania, bo tylko w abstrakcji może się tworzyć ogólny ‎obraz ‎rzeczywistości” i „Schizofrenik może powiedzieć „Królestwo moje nie jest z tego świata”. ‎Natomiast ‎współcześnie o powiązaniach kreatywności i schizofrenii pisze Timothy Crow, brytyjski ‎lekarz ‎psychiatra, badacz schizofrenii. Wyróżnił on schizofrenię typu 1, w której przeważają objawy ‎‎wytwórcze (pozytywne) i schizofrenię typu 2, z przewagą objawów deficytowych (negatywnych). Jest ‎‎on też autorem hipotezy, wedle której schizofrenia jest ceną, jaką gatunek ludzki płaci za rozwinięcie ‎‎zdolności językowych. Można więc myśleć o schizofrenii a nawet homoseksualizmie jako o cenie, ‎którą chorzy psychicznie, płacą ‎za zdolności poznawcze i językowe gatunku ludzkiego.‎

  50. @ jakowalski
    Pan raczy za przeproszeniem pier***** głupoty. Współczesna psychiatria nie wyróżnia już takiego schorzenia jak „schizofrenia” To, co dawniej kwalifikowano jako schizofrenię, dzisiaj kwalifikuje się jako kilka odrębnych jednostek chorobowych. Kępiński to publikacja sprzed pół wieku. Od tego czasu w psychiatrii nastąpiły ogromne (nie tylko ilościowe ale i jakościowe ) zmiany.
    Co do zachowań homoseksualnych, to występują one także u zwierząt (np samice w rui obskakują się nawzajem i nawet wykonują ruchy kopulacyjne) podobne zachowania widzimy także w męskich grupach, nie można więc ich tłumaczyć „ceną za rozwinięcie zdolności językowych, których konie, krowy ani świnie czy owce nie posiadają.

  51. P.S
    Panie Kowalski-
    Czy może pan przytoczyć jakieś udokumentowane przypadki wyleczenia homoseksualizmu przez podawanie preparatów blokujących działanie albo wydzielanie dopaminy? przy czym nie chodzi mi o możliwość zablokowania popędu seksualnego w ogóle, tylko właśnie jego przekierunkowania na płeć przeciwną ?

  52. Mad Marx 30 października o godz. 23:44‎
    Widzę, że nie zrozumiałeś nic z mechanizmu związanego z poziomem dopaminy. No cóż, nie twoja to ‎wina, a ewolucji, która nierówno „rozdaje” inteligencję. Zauważ też, że cytuję głównie z najnowszych ‎badań, a Kępińskiego wspominam tylko z tego powodu, że to był chyba najwybitniejszy polski ‎psychiatra i wielki humanista.‎
    Napisałem też, że niezależne i wielokrotnie powtarzane badania wykazują, iż homoseksualiści żyją ‎średnio znacznie krócej (ok. 10 lat) niż osoby ‎heteroseksualne i że ponad 40% chorych na tzw. zespół ‎nabytego niedoboru odporności (zespół ‎nabytego upośledzenia odporności, zakażenie HIV popularnie ‎AIDS) to są homoseksualiści, mimo, że ‎ich odsetek w całej populacji ne przekracza 2%. To są fakty, a ‎z nimi się nie dyskutuje.‎ Poza tym, to w świecie zwierząt zdarzają sie też modliszki, u których samica ‎konsumuje samca po kopulacji oraz robaki, u których samiec żyje we wnętrzu samicy, a więc ‎homoseksualizm nie jest tam możliwy. Homoseksualizm, podobnie jak schizofrenia występują zaś ‎świadomie tylko u ludzi, i tylko u nich są one ceną za pewne osiągniecia, ale nie znaczy to, że są to ‎zachowania czy preferencje normalne. Poza tym, to każda populacja złożona tylko i wyłącznie z ‎homoseksualistów, naturalnie wymiera w ciągu jednego pokolenia…‎
    ‎30 października o godz. 23:49‎
    Napisałem nie o wyleczeniu, a tylko o zaleczeniu objawów zarówno schizofrenii jak też i ‎homoseksualizmu.‎

  53. Panie Kowalski- Z założenia nie wierzę w „niezależne badania”
    Jeżeli jest pan rzeczywiście pracownikiem naukowym poważnych instytucji, to powinien Pan wiedzieć, że tzw „niezależni naukowcy” utrzymują się z badań zleconych, czyli jak ktoś im za to zapłaci to udowodnią, że Ziemia jest płaska i nawet wyznaczą masę słoni, które ją podtrzymują

  54. @jakowalski: „Homoseksualizm jest chorobą psychiczną na tle niewłaściwego ukierunkowania popędu seksualnego, a ‎więc ma on wiele wspólnego ze schizofrenią, rozumianą w wielkim uproszczeniu jako niewłaściwe ‎spostrzeganie i rozumienie świata zewnętrznego, a dokładniej rozumianej jako zaburzenie ‎psychiczne ‎zaliczane do grupy psychoz, czyli stanów charakteryzujących ‎się zmienionym chorobowo, ‎‎nieadekwatnym postrzeganiem, przeżywaniem, odbiorem i oceną ‎rzeczywistości.@

    Jakowalski proponuje zapoznac sie z tresciwa i rzetelna praca A.Brzaska zatytulowana „Homoseksualizm u mezczyzn, aspekty psychologiczne, psychiatryczne i ewolucyjne”.

  55. Alka33 2 listopada o godz. 22:05‎
    Użyłaś tzw. argumentum ad verecundiam (łac. „argument do nieśmiałości”), czyli pozamerytorycznego ‎‎sposobu argumentowania polegającego na powoływaniu się na kogoś, kto według ciebie jest ‎‎autorytetem, ale którego druga strona nie uznaje lub z którym nie zgadza się w danej kwestii, ale masz ‎‎nadzieję, że nie śmie go zakwestionować wskutek skrępowania poczuciem szacunku lub obawą ‎‎narażenia się na zarzut zarozumiałości. Użycie argumentum ad verecundiam wywołuje tak zwany efekt ‎‎autorytetu. Najczęsciej cały taki proces ma następujący przebieg:‎
    ‎- Osoba A jest (lub też deklaruje się, że jest) autorytetem w kwestii S.‎
    ‎- Osoba A stawia twierdzenie C na temat S.‎
    ‎- Zatem C jest prawdą.‎
    Gdy osoba przywoływana jako autorytet w przedmiocie faktycznie nim nie jest, dochodzi do błędu ‎‎poznawczego. Bardziej formalnie, jeśli osoba A nie ma kwalifikacji do stawiania rzetelnych twierdzeń ‎‎w temacie S, warunek do uznania C za prawdziwe nie będzie spełniony.‎
    Przykłady
    ‎- W dyskusji naukowej jedna strona powołuje się na autorytet papieża i/lub Pisma Świętego, a ‎‎adwersarz obawia się zanegować powszechnie uznawane autorytety.‎
    ‎- Ipse dixit (łac. „on sam powiedział”) – stwierdzenie używane przez zwolenników Arystotelesa na ‎‎uzasadnienie swoich nauk, wcześniej stosowane (w wersji greckiej: autos epha) przez uczniów ‎‎Pitagorasa.‎
    ‎- Eksperyment Milgrama – eksperyment psychologiczny, w którym nakłaniano badanych do ‎‎świadomego zadawania cierpienia i stwarzania zagrożenia zdrowia innych, aby wykazać skłonność ‎‎olbrzymiej większości osób do nieanalizowania słuszności decyzji podejmowanych przez autorytety.‎
    Dla mnie nie ma zaś autorytetów w znaczeniu jakichś osób, które uznawałbym za autorytety, ale ‎‎autorytetami są dla mnie naukowe teorie, które są zweryfikowane metodą naukową czyli empiryczną ‎‎‎(doświadczalną).‎
    To, na co się powołujesz, to są przecież tylko popłuczyny po pseudonaukowych teoryjkach niejakiego ‎Zygmunta Freuda, ‎typowego szarlatana i pseudonaukowca uprawiającego typową pseudonaukę – ‎takiego żydowsko-‎austriackiego Akademika Trofima Łysenki. Teorię Freuda i ‎cały freudyzm można ‎zaś podsumować tak:‎
    ‎- Wnioski Freuda nie zostały niezależnie potwierdzone;‎
    ‎- Wnioski te są nielogiczne;‎
    ‎- Najpierw ustalono dogmatycznie wnioski, a następnie przedstawiano je jako doświadczenie kliniczne;‎
    ‎- Jego diagnoza zawsze służyła jego własnym interesom i była wykorzystywana do celów ‎‎propagandowych i polemik, nieraz za każdym razem inaczej, w odniesieniu do tej samej sytuacji;‎
    ‎- Nie wiemy czy istniały jakieś osiągnięcia Freuda w leczeniu pacjentów, poza jego własnymi ‎‎zapewnieniami;‎
    ‎- Jego interpretacja zawsze jest arbitralna;‎
    ‎- Nie brał pod uwagę, że jako psychoanalityk powinien unikać inspirowania postawy pacjenta ‎‎własnymi poglądami;‎
    ‎- W efekcie, trudno stwierdzić granice, co należy do doświadczeń pacjenta, a co samego Freuda;‎
    ‎- Freud nieraz na siłę wmawiał do świadomości pacjentów obsesje doświadczeń seksualnych z ‎‎dzieciństwa, tworząc patologiczny efekt „fałszywej pamięci”;‎
    ‎- Zwolennicy Freuda za jego czasów tworzyli prędzej rodzaj sekty jego wyznawców, niż środowisko ‎‎naukowe;‎
    ‎- „Naukowa” psychoanaliza, wymyślona przez Freuda, był i nadal jest pseudonauką, która opiera się na ‎‎nieudowodnionych i nieudowadnialnych dogmatach i tym różni się ona od prawdziwej nauki.‎
    Jak to powiedział dawno już temu Michael Faraday, jeden z najwybitniejszych fizyków nie tylko XIX ‎‎wieku – „teoretyzują a nie eksperymentują, a wynikiem są błędy”.‎
    Polecam także „Zmierzch i upadek imperium Freuda” (oryg. „Decline and Fall of the Freudian ‎‎Empire”) autorstwa prof. Hansa Eysencka.‎

  56. Mad Marx 31 października o godz. 14:32‎
    W naukach empirycznych istnieją owe niezależne badania i niezależni uczeni, gdyż weryfikuje je i ich ‎obiektywny eksperyment. Np. w późnych latach 1940-tych chciano stworzyć w ZSRR postępowa, ‎radziecką fizykę w odpowiedzi na tzw. fizykę burżuazyjną. Wezwani fizycy powiedzieli tow. ‎Stalinowi, że oni mogą szybko takową fizykę, negującą m. in. STW i OTW Einsteina oraz mechanikę ‎kwantową stworzyć, ale wówczas trzeba będzie raz i na zawsze zapomnieć o radzieckiej bombie ‎atomowej i wodorowej oraz o rakietach etc. Tow. Stalin z miejsca przyznał im rację i cały ten pomysł ‎schowano szybko ad acta, ku przestrodze następnych pokoleń.‎

  57. Mad Marx 31 października o godz. 14:32‎
    Z tych samych powodów tolerowano w USA prof. Paulinga – dwukrotnego noblistę o poglądach ‎wyraźnie postępowych i lewicowych, szczególnie jak na ultraprawicowe USA.‎