Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Paweł Hajncel Chrystusem

3.06.2018
niedziela

Motyl Chrystusem, czyli o wolności sumienia i debaty

3 czerwca 2018, niedziela,

Łódzki performer Paweł Hajncel po raz kolejny włączył się w obchody Bożego Ciała. W ramach swoich performensców wciela się (nomen omen) w rozmaite istoty. Zasłynął jako motyl pląsający między wiernymi idącymi w procesji. W tym roku przyjechał do Warszawy jako Jezus Chrustus w cierniowej koronie.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, został wylegitymowany przez policję na ulicy Koziej, w pobliżu głównej warszawskiej procesji, której uczestników pozdrawiał machaniem ręką.

Policjanci powoływali się na to, że organizatorzy procesji nie życzą sobie jego obecności. I na przepisy: o złośliwym przeszkadzaniu w wykonywaniu aktu religijnego i o obrazie uczuć religijnych (art. 195. i 196. kk). Ostatecznie go nie zatrzymali, a jedynie odprowadzili do jego samochodu i nakazali, by wracał do domu.

Paweł Hajncel wyjaśnił dziennikarzowi, że tegoroczny performens miał zwrócić uwagę na bierność hierarchów Kościoła katolickiego wobec sytuacji osób niepełnosprawnych. Jak zwykle wokół tego zdarzenia pojawiła się dyskusja o wolności twórczości artystycznej, wolności słowa, cenzurze wykonywanej przez policjantów i w interesie Kościoła katolickiego.

Tymczasem skoro polskie prawo karne chroni uroczystości i uczucia religijne, to policjanci, szczególnie poproszeni przez organizatora procesji, nie mieli prawa nie zareagować. A sposób, w jaki to zrobili – udzielając ustnego pouczenia – naprawdę jest najmniej dolegliwą reakcją, jaką mogli zastosować. Więc nie ma o co mieć do nich pretensji.

Przepisy chroniące uczucia i uroczystości religijne zostały przeniesione do polskiego prawa karnego jeszcze w PRL z prawa II Rzeczpospolitej, która była wieloreligijna i wieloetniczna, a prawo to służyło powściąganiu konfliktów religijnych. W 2015 r. Trybunał Konstytucyjny, jeszcze przed „dobrą zmianą”, uznał, że ściganie prawem karnym za obrazę uczuć religijnych nie narusza ani wolności debaty publicznej, ani wolności sumienia. Wyrok zapadł w związku ze skargą konstytucyjną piosenkarki Dody na skazanie jej na grzywnę za wypowiedź o tym, że Biblię napisali „napruci winem faceci palący jakieś zioło”.

Trybunał uznał, że wolność debaty publicznej nie polega na „zastępowaniu, z powołaniem się na wolność słowa, argumentów merytorycznych zniewagami, które nie mogą być standardem akceptowanym w demokratycznym państwie”.

Ta argumentacja pasuje może do wypowiedzi Dody, ale jest już problematyczna w przypadku performensu Pawła Hajncela. Bo czy przebranie się za Chrystusa i machanie ręką do wiernych można uznać za „zniewagę”? Wątpię. Ale Trybunał orzekł, że przepis jest zgodny z konstytucją i może zostać w polskim prawie. Więc został – ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Jeśliby więc sprawa Hajncela trafiła do sądu, musiałby on ocenić, czy nastąpiła obraza uczuć religijnych. A to zależy od wrażliwości. Myśląc o tym, warto przeprowadzić test: co byś pomyślał(a), gdyby ktoś przebrał się za Mahometa i pozdrawiał muzułmanów podczas jakiegoś święta? Albo pląsał z menorą w ręce wśród modlących się w miejscu publicznym Żydów?

Jeślibyśmy się na to oburzyli, bynajmniej nie płynąłby z tego wniosek, że takie czyny należy ścigać prawem karnym. Najzdrowszą zasadą regulującą życie społeczne jest bowiem ta: nie rób drugiemu, co tobie niemiłe.

I kolejna sprawa, tym razem nie z dziedziny uczuć, ale polityki. Sąd, oceniając – ewentualnie – performens Pawła Hajncela, powinien zauważyć, że Kościół jest graczem mającym znaczący wpływ na sytuację społeczną i prawną w Polsce. A skoro tak, to być może Hajncel w sposób w pełni uprawniony korzystał z wolności słowa i debaty publicznej na istotne społecznie tematy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Na karanie za obrazę uczuć religijnych pozwala obowiązujące w Polsce prawo. A jak podkreśla prof. Bartoś, „uczucia to coś subiektywnego i nie mogą podlegać ochronie”. – Chronić można godność człowieka, jego prawa. Ale nie uczucia. Jak zbadać uczucia? Jak definiuje się uczucia religijne? Czy coś takiego istnieje? – pytał gość TOK FM.

  2. „Przepisy chroniące uczucia i uroczystości religijne zostały przeniesione do polskiego prawa karnego jeszcze w PRL z prawa II Rzeczpospolitej…”

    No coś takiego! PRL chroniła uczucia i uroczystości religijne! Za takie zbrodniczego państwa można ponieść karę wymierzoną przez policję/prokuraturę IPN:)

    Jeśli zaś chodzi o Hajncela to traktuję jego kolejne performensy jako gówniarskie wygłupy. Przyzwoity człowiek nie zakłóca w żaden sposób imprez, które mu się nie podobają i sam nie bierze w nich udziału. I nie ma znaczenia, czy to jest impreza religijna, rodzinna, naukowa, itp.

  3. korekta:
    Powinno być:
    Za takie WYCHWALANIE zbrodniczego państwa można …

  4. Motyl Chrystusem czyli o potrzebie zaistnienia w mediach
    Medialne niepokoje Marcina Sadzawki

    Marcin Sadzawka dożył setki
    gdy go dopadły wątpliwości
    czy on naprawdę żył na świecie
    po jakie licho sterał kości
    co to za życie?
    pytał siebie
    nie byłem nigdy w telewizji
    nie było o mnie też w gazetach
    więc może mnie nie było nigdy
    ci którzy żyją
    to „big brother”
    lub ich w klepsydrach wspominają
    a o Marcinie ani słowa
    więc go nie było
    bo nie znają
    miał on co prawda
    czworo dzieci
    wnuki
    prawnuki
    praprawnuki
    wszyscy uczciwi i normalni
    i nawet zdolni do nauki
    lecz żaden nigdy nie wystąpił
    nawet wśród tłumu
    w telewizji
    więc tak naprawdę ich nie było
    i stąd Sadzawki smutne myśli
    odkąd pan Marcin
    był na rencie
    to usidliły go te media
    życie doczesne to jest przy nich
    prostactwo
    plucha
    zwykła brednia
    a w telewizji pełnia życia
    seriale
    szoły
    monitory
    kameleony i wampiry
    a nie Sadzawki nudne story
    świat na ekranie
    raj na ziemi
    aktorzy barwni
    elokwentni
    spikerzy bystrzy jak potoki
    a Marcin zwykły i przeciętny
    niektóre gwiazdy telewizji
    wręcz rozdwajały jego serce
    zmieniając ciągle swych partnerów
    jak te kwiatuszki w butonierce
    a ten największy przebieraniec
    to życie własne wręcz potroił
    zmieniając w oczach swe poglądy
    czy on z Marcina żarty stroił
    Marcin Sadzawka
    przeżył ciężko
    internetowy podbój świata
    lecz w tym kosmosie informacji
    świat czarną dziurę nim załatał
    i gasł nam Marcin
    prawie w oczach
    nie znalazł nigdzie pocieszenia
    nawet wikary go opuścił
    podając w mediach swe wspomnienia
    wreszcie nasz Marcin nas pożegnał
    choć nie rozwiązał wątpliwości
    czy świat realny to są media
    czy to jest ósmy grzech ludzkości

    z zbioru bibliofilskiego wydanego przez ZLP w Krakowie
    ISBN 83-86775-91-2

  5. A ja się nie zgodzę . Policja nie miała w rzeczywistości podstaw do usunięcia performera z ulicy ( a to zrobiła). Ów człowiek stał sobie spokojnie na chodniku i w niczym procesji nie zakłócał. Wylegitymować go mieli prawo, tak jak mają prawo wylegitymować każdego ale w żadnym wypadku nie mieli prawa usuwać go z chodnika. Jeżeli chodzi o sprawę ścigania za „obrazę uczuć religijnych” to też nie zgadzam się ze stanowiskiem TK . Jeżeli państwo jest światopoglądowo neutralne to nie powinno w światopogląd obywateli ingerować. Obraza uczuć religijnych powinna być traktowana tak samo jak każda inna zniewaga dotycząca współobywateli, czyli podlegać prawu cywilnemu a jeżeli już ma być ścigana prawem karnym to wyłącznie z oskarżenia prywatnego