Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Zbigniew Ziobro

11.01.2021
poniedziałek

Skazani będą nadzorować sędziów?

11 stycznia 2021, poniedziałek,

W Ministerstwie Sprawiedliwości nadzorem nad sądami i sędziami będą mogły się zajmować osoby karane, bez wyższego wykształcenia. Taką poprawkę metodą wrzutki zawarto w pisowskim projekcie zmiany ustawy o postępowaniu w sprawach o wykroczenia.

Uwagę opinii publicznej zwróciło to, że zabiera on możliwość odmowy przyjęcia mandatu. Teraz trzeba będzie go przyjąć i zapłacić, a potem co najwyżej walczyć w sądzie o uznanie, że został wymierzony niesłusznie. „W sądzie” w tym przypadku oznacza, że sprawę może rozpatrzyć nie sędzia, a referendarz sądowy, czyli urzędnik, który nie ma gwarancji niezawisłości. W dodatku to nie policja, Straż Miejska czy inny organ, który wystawił mandat, przedstawia dowody na winę osoby ukaranej, ale to ona musi dowodzić swojej niewinności. A wszystkie dowody na tę niewinność musi okazać razem z odwołaniem w ciągu siedmiu dni. Potem już nic dodać nie może. To tak jakby udowadniać, że nie jest się wielbłądem. W internecie krążą już memy: „udowodnijcie obywatelu, że nie sikaliście rok temu w miejscu publicznym”. Wreszcie: niezapłacenie mandatu staje się osobnym wykroczeniem, za które dostaje się kolejny mandat. I tak do skutku.

Projekt wywołał oburzenie społeczne i protesty prawników – że oto znosi się domniemanie niewinności, iluzorycznym czyni prawo do sądu, w tym prawo do obrony. I że to praktyczna realizacja państwa policyjnego (prof. Ewa Łętowska), gdzie policja orzeka o winie i o karze.

Zobaczymy, czy PiS będzie tę zmianę forsować. I jak to zwykle z nim bywa – w projekcie przemycił coś jeszcze. Prezencik robi sobie Zbigniew Ziobro dzięki niepozornej zmianie w ustawie o służbie cywilnej (pomieszczenie tak różnych spraw w jednym projekcie narusza zasady poprawnej legislacji), brzmiącej tak: „W ustawie o służbie cywilnej, w art. 52 dotychczasową treść oznacza się jako ust. 1, po którym dodaje się ust. 2 w brzmieniu: Przepis ust.1 pkt 1 nie dotyczy podsekretarzy stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, przez których Minister Sprawiedliwości sprawuje nadzór nad działalnością sądów”.

Ów ustęp 1 pkt 1 art. 52 ustawy o służbie cywilnej jest zupełnie niewinny, wymienia bowiem, jakie stanowiska są w służbie cywilnej „wyższe”. Proponuje się, żeby funkcja podsekretarza stanu zajmującego się nadzorem nad sądownictwem nie była takim „wyższym” stanowiskiem. Cóż, wydawałoby się, że podsekretarz stanu to nie byle kto. Jak widać, jeśli jest to podsekretarz dozorujący sądownictwo, to niekoniecznie. Wnioskodawcy (w tym wypadku można podejrzewać rękę ministra Ziobry) uzasadniają ten, wydawałoby się, kuriozalny pomysł wyróżnienia podsekretarzy stanu zajmujących się nadzorem nad sądownictwem spośród wszystkich podsekretarzy stanu w licznych ministerstwach tym, że chodzi o sprzeczność z przepisami ustawy o ustroju sądów powszechnych, która zezwala na pełnienie stanowiska sędziemu delegowanemu do Ministerstwa Sprawiedliwości. „Oczywistym jest, że sędzia nie może być jednocześnie członkiem korpusu służby cywilnej” – piszą.

Po pierwsze: nie ma wymogu, by podsekretarzem był sędzia. Po drugie: sprzeczność tę należałoby rozstrzygnąć, raczej likwidując delegowanie sędziów do ministerstwa, co od dawna postulują organizacje sędziowskie, także międzynarodowe. Delegacje są dla sędziów lukratywną, a więc korumpującą ścieżką kariery zawodowej i naruszają „chiński mur”, który powinien dzielić władzę sądowniczą od wykonawczej. Funkcje kontrolne nad sprawnością pracy sędziów minister może sprawować przez sędziów wizytatorów, którzy nie dostają za to pieniędzy od MS. A nad pracą sądów jako jednostek administracyjnych minister może sprawować nadzór przez podległych sobie dyrektorów sądów.

Ale w projekcie uznaje się, że kierownicze stanowisko podsekretarza stanu nie jest wyższe, jeśli dotyczy nadzoru nad sądami.

Tyle że w konsekwencji podsekretarz stanu sprawujący nadzór nad sądami może być osobą karaną i nie musi mieć wyższego wykształcenia. A to dlatego, że następny, niezmieniony w projekcie art. 53 ustawy o służbie cywilnej mówi, że osoby sprawujące stanowiska „wyższe”, wymienione w art. 52, muszą mieć wyższe wykształcenie i nie mogą być karane. Czyli: jeśli nadzorując sędziów i sądownictwo nie piastujesz „wyższego” stanowiska, możesz mieć wyrok i nie mieć matury.

W państwie, w którym sędziami Sądu Najwyższego czy Trybunału Konstytucyjnego mogą zostać osoby uznane przez ustawowo do tego powołane organy sędziowskie za nieudolne, niemające wystarczającego stażu i doświadczenia, osoby, które miały zarzuty dyscyplinarne, a nawet były dyscyplinarnie karane – w takim państwie to, że nadzór nad sądami i sędziami mogą mieć osoby karane i bez wyższego wykształcenia, nie wydaje się aż tak dziwne. Jednak jeśli przestaniemy się dziwić, kotwica łącząca nas ze standardami już nawet nie państwa prawa, ale choćby tylko zdrowego rozsądku i poczucia wstydu, zostanie zerwana.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Ten projekt ustawy, ktyóry krytykują nawet prominentni działacze PZPRawicy jest najprawdopodobniej zasłoną dymną przed wprowadzeniem jakiegoś innego prawa ograniczającego wolność obywateli

  2. Komsomolska prawdo, ale to dobrze, Chlebowski (ten od potu), Sawicla (ta od łez), Nowak (ten od zegarka) itd. wreszcie będą mieć to, o co chodzi.

    Pozdrówka od bożka Propagandy.