Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Bieganie

5.04.2020
niedziela

Biegać czy nie biegać w czasach zarazy

5 kwietnia 2020, niedziela,

W internecie ktoś zamieścił mandat za „bieganie”. I rozpoczęła się dyskusja: wolno biegać, czy nie. Tym bardziej że minister Szumowski, który wydał rozporządzenie zaostrzające restrykcje w czasie epidemii, na konferencji prasowej powiedział: „To nie jest czas na szlifowanie formy. Trening i aktywność sportową uprawiajmy wyłącznie w domu”.

Jednak jeśli dokładniej wczytać się w mandat opublikowany w internecie, to nie został on wystawiony za samo „bieganie”, ale za „złamanie zasad kwarantanny ustalonej w dniu 01.04.2020. Bieganie po terenie objętym obostrzeniem (…)”. A więc mandat jest za bieganie tam, gdzie nie wolno.

Według rozporządzenia ministra zdrowia z 1 kwietnia (par. 17) „zakazuje się korzystania z pełniących funkcje publiczne i pokrytych roślinnością terenów zieleni, w szczególności: parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, zoologicznych, jordanowskich i zabytkowych, a także plaż”. Kilka dni później zamknięto lasy. Zatem wolno biegać, ale tylko po ulicach, ewentualnie po wewnętrznych podwórkach.

Rozporządzenie ministra Szumowskiego nie zakazuje „biegania”. Ogranicza jedynie „przemieszczanie się”. Czy bieganie jest przemieszczaniem? Fizycznie tak, ale prawnie – niekoniecznie. Biega się bowiem nie z punktu A do punktu B, ale – najczęściej – z punktu A do punktu A. Więc koniec końców biegający, poza samym aktem biegania, się nie przemieści.

Ale to argument dodatkowy. Najważniejszy jest taki, że przemieszczanie nie jest zakazane, jeśli odbywa się w celu „zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego” (par. 5 pkt 2). Wiele osób biega regularnie i jest to niewątpliwie ich „potrzeba dnia codziennego”. Ale nawet jeśli biegają po raz pierwszy, to potrzebą dnia codziennego, szczególnie w czasie epidemii, jest utrzymanie się w dobrej formie fizycznej.

I to by było na tyle, gdyby nie myląca wypowiedź samego Szumowskiego, że „trening i aktywność sportową uprawiajmy wyłącznie w domu”. Dla odbiorców nie ma większego znaczenia, czy przeczytają coś w rozporządzeniu, czy usłyszą z ust tego, który je wydał. Tymczasem władza jednym tchem mówi o prawie i o własnych ocenach, sugestiach, zaleceniach czy poradach, tworząc chaos informacyjny.

I z innej, chociaż też epidemicznej beczki: zakaz przemieszczania się w odległości mniejszej niż 2 m od siebie i przez co najwyżej dwie osoby. Jaki ma to sens w stosunku do osób, które razem mieszkają? Prawo bezsensowne, a ograniczające nasze prawa i wolności, może zostać podważone ze względu na to, że nie realizuje celu. Celem ustawowym (ustawy o przeciwdziałaniu chorobom zakaźnym) jest ochrona przed zakażeniem. Jaką w tym kontekście funkcję pełni nakaz spacerowania w odległości 2 m od osób, które razem mieszkają, jedzą czy śpią w jednym łóżku?

Jeśli ktoś dostanie mandat za bieganie po ulicy czy przemieszczanie się z osobą, z którą mieszka, może się odwołać do sądu. W praktyce oznacza to odroczenie sprawy na wiele miesięcy, a może nawet lat, bo sądy prawie nie działają, a sprawy się gromadzą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. A ja na rowerze. Nie po lesie ale po polach. Kontakt społeczny powyżej 100 m.
    A w plecaku mam zalecenia mojego lekarza z lutego.”Zalecany regularny wysiłek fizyczny.”
    W domu nie mam możliwości…

  2. Nie wiem czy ma Pani na myśli „mandat” na 5000 zł, bo tamten to był fake. Policja nie może wystawić tak wysokiego mandatu.

    Co innego Sanepid – on nakłada kary administracyjne (od 5 do 30 tys.), zgodnie z nowelizacjami, które weszły w życie 1 kwietnia. Kary administracyjne trzeba zapłacić w ciągu 7 dni. Podstawą do nałożenia takiej kary może być właśnie informacja z policji, która nas zatrzyma i „spisze”. Można się oczywiście odwołać, ale nie uchyla to obowiązku zapłaty kary. Adresatem odwołania jest sam minister zdrowia, którego możemy pokornie poprosić o łaskę. Można też spróbować w sądzie (podważając legalność czy celowość kary). W przypadku drogi sądowej, zajdzie jednak wspomniana przez Panią okoliczność, że sądy prawie nie działają 🙂

  3. Czy przypadkiem ustawa nie jest nad rozporządzeniem i jeśli zakaz jest w rozporządzeniu, to jest on prawnie nieskuteczny? Można biegać w lasach i parkach o ile nie jest się na kwarantannie.

  4. Ale mandat trzeba zapłacić. A potem można się odwoływać do sądów, które nie działają.