Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie
30-lecie KRS

18.02.2020
wtorek

Neo-KRS, mąż, kochanka i żona

18 lutego 2020, wtorek,

Neo-KRS obchodziła we wtorek na Zamku Królewskim 30-lecie Krajowej Rady Sądownictwa. Nie dopisały VIP-y. Nie było nawet ministra sprawiedliwości, który – było nie było – jest z mocy konstytucji członkiem KRS. W jego imieniu przyszedł trzeci ministerialny garnitur. I prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, który – jak wiemy z tekstu w „Gazecie Wyborczej” – aktywnie zaangażowany był w zbieranie podpisów poparcia dla obecnych członków, a wówczas kandydatów. A więc – co jest symboliczne – jest niejako ojcem założycielem tego ciała w obecnym kształcie.

Nie wiadomo właściwie, dlaczego świętowano 30-lecie, bo przecież neo-KRS istnieje dopiero od niespełna dwóch lat. Choć fakt, że w tym czasie zdążyła zasłynąć na całą Europę i wnieść swój kluczowy wkład w dzieło zrujnowania praworządności w Polsce.

To świętowanie jest też dziwne zważywszy, że poprzednie 28 lat Krajowej Rady Sądownictwa władza polityczna i członkowie neo-KRS uważają za słusznie minione. Za czas, w którym KRS była organem niedemokratycznym i chroniącym kastowe interesy. A prawdziwie demokratycznym tworem jest dopiero od kwietnia 2018 r., kiedy neo-KRS zebrała się po raz pierwszy.

Przemowy z tym wątkiem wygłosili na Zamku Królewskim zaproszeni goście. Wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska fakt, iż sędziów do neo-KRS wybierają posłowie, uznała za standardy „najwyższe w dotychczasowej historii funkcjonowania tego organu”, bo „pośrednio demokratyczne”. Tę samą ocenę wyraził prokurator Bogdan Świeczkowski.

Obchodów nie zaszczycił prezydent Andrzej Duda, ten, który, jak stanowi ustawa „kagańcowa”, mocą swego majestatu uzdrawia bezprawny proces wyłaniania kandydatów na sędziów przez neo-KRS. Ale przysłał list, w którym też uznaje neo-KRS za „dobrą zmianę” poprzedniej, niedemokratycznej KRS, gdy sędziów wybierali sędziowie: „jestem pewien, że nowy tryb wyłaniania członków KRS sprawi, że również w tym aspekcie nasze normy ustrojowe będą odpowiadać wysokim standardom”.

Rzeczywiście, wybrana przez polityków neo-KRS to zupełnie nowe podejście do roli Krajowej Rady Sądownictwa, która według konstytucji powołana jest do „stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”. Na stronie internetowej neo-KRS wśród najistotniejszych zadań nie wymienia się nawet tej konstytucyjnej powinności. A w trakcie swojej blisko dwuletniej aktywności neo-KRS ani razu nie wypowiedziała się w tej sprawie. Przeciwnie: służy władzy politycznej – tak jak Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej – do autoryzowania ataku na niezależne sądownictwo i niezawisłych sędziów.

To dzięki niej powstaje sędziowska nadzwyczajna kasta dobrej zmiany. To neo-KRS uchwaliła tzw. uchwałę gaciową, wymierzoną w sędziów, którzy zakładali koszulki z napisem „KonsTYtucJA” lub fotografowali się z takim napisem. Uchwała jest wiążącą interpretacją kodeksu etyki sędziowskiej. Uznaje się w niej, że „zachowaniem mogącym podważyć zaufanie do niezawisłości i bezstronności sędziego” jest „publiczne używanie infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi”.

Neo-KRS, stojąc na straży etyki sędziowskiej, nie dopatrzyła się też niczego niezgodnego z tą etyką w zachowaniu sędziów wymienianych w kontekście afery hejterskiej, w tej liczbie własnych członków: Macieja Nawackiego i Jarosława Dudzicza. Wydała komunikat, że „po dokonaniu analizy doniesień medialnych oraz wyjaśnień złożonych na posiedzeniu plenarnym KRS przez sędziów KRS Rada przyjmuje, że nie ujawniono w dostępnych i analizowanych źródłach wypowiedzi sędziów członków KRS, które pozwalałyby na sformułowanie wobec nich zarzutów naruszenia prawa, ślubowania sędziowskiego ani zasad etyki sędziowskiej”.

Neo-KRS nie zajęła stanowiska w sprawie antysemickich wpisów sędziego Dudzicza, którą to sprawę od kilku lat niespiesznie bada prokuratura. Widać sędziowskiej moralności „KonsTYtucJA” szkodzi zdecydowanie bardziej niż antysemityzm.

Na wtorkową uroczystość 30-lecia KRS nie przyjechali dawni członkowie Rady, choć byli zaproszeni. Nie zaproszono natomiast sędziów Ireny Kamińskiej, Beaty Morawiec i Waldemara Żurka. Przewodniczący neo-KRS Leszek Mazur wyjaśnił dziennikarzom, że „te trzy osoby w tak ostentacyjny sposób negatywnie wypowiadają się na temat obecnego funkcjonowania KRS, że udział w tej uroczystości mogli tylko wykorzystać, żeby tę swoją ostentacyjną niechęć wyrazić i podkreślić”.

Pewnie. Bo należało podkreślać dorobek, szczególnie ostatnich dwóch lat nowej, „pośrednio demokratycznie” wybranej KRS.

Sędzia Żurek tak podsumował obchody: „Mąż wyrzuca żonę z domu, mieszka tam z kochanką, a potem zaprasza żonę na 30. rocznicę ślubu, którą wspólnie z tą kochanką i żoną chce obchodzić”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop