Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Karp

18.12.2018
wtorek

Smacznego karpia po torturach

18 grudnia 2018, wtorek,

Magda Gessler, kulinarna celebrytka, namawia do głodzenia karpi na tydzień przed ich zabiciem. Wtedy jest naprawdę czysty i zdrowy – mówiła na spotkaniu z konsumentami (cytat za „Super Expressem”).

Rada jest o tyle bez sensu, że sprzedawane żywcem karpie i tak nic nie jedzą od momentu, gdy zaczyna się ich „droga na nasze wigilijne stoły”, czyli ekstremalne okrucieństwo zakończone waleniem tłuczkiem po głowie, a bywa, że i patroszeniem żywcem, bo czaszkę mają akurat niezwykle twardą. Nikt ich podczas tej „drogi na stół” nie karmi. A nawet gdyby karmił, to i tak nie jadłyby z bólu i stresu, któremu są poddawane od wyłowienia, przez rzucanie nimi, transport w minimalnej ilości wody, leżenie w skrzynkach, gdzie woda nie zakrywa im nawet skrzeli, lub w sklepowych „basenach”, gdzie pływają we krwi własnej i poranionych towarzyszy. A potem jeszcze kładzenie na wadze, z której, śliskie, spadają na podłogę. I podduszanie w foliowych torbach, za to z plastikowym „koszykiem”, który zwalnia z ustawowego obowiązku transportowania ryb w wodzie.

Tak przynajmniej wynika ze sprzecznych z ustawą o ochronie zwierząt, a wydanych przez Głównego Lekarza Weterynarii na zamówienie lobby hodowców ryb „wytycznych w sprawie postępowania z żywymi rybami będącymi przedmiotem sprzedaży detalicznej”. Karp jest w stanie przetrwać nawet kilka godzin bez wody. W tym czasie się dusi, cierpi ból i strach, bo choć nie krzyczy, to – jak wynika z badań naukowych – jego system nerwowy nie różni się od tego, jaki mają ssaki. Jego cierpienie fizyczne i psychiczne też. Ale jest OK, bo cierpi dla idei: naszej, polskiej, wigilijnej tradycji. Tak przynajmniej argumentują umorzenia postępowań o znęcanie się nad rybami policja i prokuratura: tradycja wigilijna to „kontratyp”, czyli okoliczność sprawiająca, że coś, co jest przestępstwem, przestaje nim być.

Magda Gessler zaleca głodzenie karpi nie dla idei, czyli tradycji. Magda Gessler myśli kubkami smakowymi i żołądkiem. Ciekawe w takim razie, czy badała, jak na smak karpia wpływa cierpienie? Kiedyś pisałam o sprawie świni w rzeźni w Żelistrzewie, którą – źle ogłuszoną – wrzucono żywcem do oparzarki. Gdy się szamotała – trzymano pokrywę (wszystko nakręcili kamerą obrońcy zwierząt). Miałam wtedy okazję rozmawiać z inspektorami weterynarii i specjalistami od bezpieczeństwa żywności. Przekonywali mnie, że to absolutnie odosobnione zdarzenie. Że rzeźnicy pilnie dbają, by zwierzę przed śmiercią nie cierpiało, bo wtedy jego mięso gorzej smakuje: wydzielają się hormony stresu i krew gorzej schodzi przy wykrwawianiu, co też negatywnie wpływa na smak i wygląd. Jeden ze speców od żywności powiedział mi, że w mięsie zwierzęcia, które cierpiało, jest dużo krwiaków. – Na wędlinie może pani zobaczyć takie czerwone „pajączki” – tłumaczył.

Nie jem mięsa, ale w sklepowych ladach chłodniczych można obejrzeć plastrowaną wędlinę w folii. „Pajączków” w niej pełno.

Ale smak mięsa z cierpieniem może dla jednych jest gorszy, a dla drugich – wręcz przeciwnie? Może te hormony od bólu i stresu podniecają ich podniebienia? Na przykład Koreańczycy uważają, że mięso psów jest lepsze, jeśli się je przed zabiciem dobrze pookłada pałkami.

Pani Magda Gessler proponuje głodzenie. Główny Lekarz Weterynarii – podduszanie. Smacznego Bożego Narodzenia!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop