Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Donald Tusk

6.11.2018
wtorek

Amber Gold – dwa państwa

6 listopada 2018, wtorek,

Przesłuchanie byłego premiera Donalda Tuska przez sejmową komisję śledczą ds. Amber Gold – poza polityczną przepychanką (z obu stron) – było starciem dwóch odmiennych wizji państwa: państwa procedur i państwa woli politycznej.

Państwo procedur to państwo prawne, w którym każdy funkcjonariusz i każda instytucja ma przypisaną rolę. I jest w porządku tak długo, jak długo się tej roli trzyma.

Państwo politycznej woli to państwo, w którym podział ról i kompetencji się zaciera, podobnie jak odpowiedzialność. Gdzie funkcjonariusz nie działa na podstawie procedur, ale poleceń.

Państwo procedur to państwo za Tuska i koalicji PO-PSL. Do niego odwoływała się niemal każda odpowiedź Donalda Tuska na pytania komisji. „To nie była moja kompetencja” – mówił. „Od tego była” – i tu zależnie od pytania – „Komisja Nadzoru Finansowego, prokuratura, służby skarbowe, policja i służby specjalne, minister finansów” itp. Premier tłumaczył np., że nie pozwalał sobie na wtrącanie się w działalność służb specjalnych, nie zalecał śledzenia kogokolwiek. Służby powinny były wiedzieć, co robić w danej sytuacji. A nad nimi był odpowiedzialny minister. Podobnie nie wtrącał się w działalność niezależnej wtedy od rządu prokuratury. I nie zajmował się sprawą konkretnej spółki – np. tego, czy płaci podatki jak należy – bo od tego były służby skarbowe podległe odpowiedniemu ministrowi.

Premier Tusk tłumaczył też, że działał w granicach prawa. Np. nie mógł zakazać gazetom przyjmowania reklam od Amber Gold albo zakazać publikowania reklam już przyjętych i opłaconych. I wskazywał, że KNF ostrzegała przed Amber Gold, a w mediach pojawiły się ostrzegawcze artykuły, więc nie można powiedzieć, że inwestorzy nie byli uprzedzeni.

Pisowscy członkowie komisji z Małgorzatą Wassermann na czele odpowiedzi Tuska odwołujące się do procedur i ustawowych kompetencji traktowali jak oczywisty wykręt i mataczenie. W ich koncepcji państwa nie można się uchronić od odpowiedzialności, dowodząc, że działało się w granicach obowiązków i uprawnień. W tej koncepcji liczy się władza faktyczna, a nie formalna. Jeśli coś zostanie polityczne uznane za ważne czy priorytetowe – prawo, w tym procedury, odsuwa się na bok. To państwo, w którym nie działa „imposibiliyzm prawny”.

To, czy takie państwo dobrze chroni interes publiczny i dobro wspólne, zależy wyłącznie od poziomu moralnego i przekonań władzy.

Z kolei państwo procedur działa „samo z siebie”. To, kto sprawuje władzę, nie jest dla tego działania kluczowe pod warunkiem, że władza szanuje procedury. Państwo jest przewidywalne dla obywateli. Ale może się przerodzić w „państwo teoretyczne”, o którym na „taśmach” z Sowy i Przyjaciół mówił Bartłomiej Sienkiewicz, notabene jako szef MSW i koordynator służb specjalnych współodpowiedzialny za to, co działo się w sprawie Amber Gold (podobnie jak za niewyjaśnienie do końca afery podsłuchowej). Państwo teoretyczne jest wtedy, gdy każdy patrzy na czubek własnego nosa, uważa, że trzymanie się procedur uwalnia go od odpowiedzialności. Wtedy umyka odpowiedzialność za dobro wspólne.

Prawdopodobnie premier Tusk mógł – nawet nie wychodząc poza procedury – zrobić więcej, by wcześniej zatrzymać Amber Gold (choć nie można tego rozpatrywać w kategoriach karnych – niedopełnienia obowiązków – bo jego zwierzchnia władza nad służbami nie sięgała wydawania poleceń). Mimo to państwo procedur i prawa jest dla obywateli bezpieczniejsze, nawet jeśli bywa „państwem teoretycznym”. Bo obywatele też mają swoje procedury, którymi mają szansę przeciwdziałać tej teoretyczności.

Państwo prymatu politycznej woli nad prawem obywatele kontrolują tylko raz na cztery lata – przy okazji wyborów. Poza tym nie mają z nim szans, jeśli ich interes nie rymuje się z interesem władzy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Proszę Pani,‎
    Co to za premier, który nie rządzi, który o niczym nie wie i nic nie może zrobić etc.? Po co nam taki ‎premier i po co nam taki rząd, pod którym państwo jest sparaliżowane i nie potrafi oraz nie chce ‎powstrzymać przestępców przed oszukiwaniem ludzi a nawet tych przestępców chroni, gdyż wśród ‎nich jest syn premiera? Co to za państwo, gdzie syn premiera firmuje ogromny przekręt finansowy a ‎premier udaje, że nic o tym nie wie i co gorsza, wiedzieć nie chce? Przecież sama Pani napisała, że tzw. ‎służby powinny były wiedzieć, co robić w danej sytuacji i że nad nimi był odpowiedzialny minister ale ‎nad tym ministrem był przecież premier, czyli Prezes Rady Ministrów, odpowiedzialny za to, co robią ‎jego ministrowie. Jeżeli Tusk nie wiedział co się dzieje w państwie przez niego rządzonym, to znaczy, ‎że nie nadawał się on na premiera (a więc też nie nadaje się on też na swoje obecne stanowisko w UE), ‎a jeśli wiedział i to tolerował, a może nawet i organizował, to znaczy, że powinien on stanąć przed ‎Trybunałem Stanu.‎
    Były premier Tusk tłumaczył się też, że działał on w granicach prawa, ale w granicach prawa działał ‎przecież także rząd III Rzeszy. Tusk powinien po prostu zamknąć firmę pod nazwą Amber Gold, ‎używając do tego swoich uprawień jako szefa rządu, działając poprzez Ministerstwo Finansów, Urząd ‎Nadzoru Finansowego, Prokuraturę etc. Nie wystarczy przecież, aby państwo uprzedzało swych ‎obywateli przed istnieniem i działaniem złodziejów, ale potrzebne jest, aby państwo tych złodziejów ‎aktywnie zwalczało. Niestety, ale ponieważ syn premiera był zaangażowany w nielegalną działalność ‎Amber Gold poprzez powiązana z nią firmę OLT, to Tusk nie tylko że nic nie zrobił, aby zamknąć te ‎oszukańcze geszefty, ale wręcz roztoczył on nad nimi parasol ochronny. W państwie prawa, to Tusk ‎dawno już by siedział za kratkami.‎
    Oczywiste też jest, że funkcjonariusz państwowy nie może się uchronić od odpowiedzialności, ‎dowodząc, że działał on w granicach swoich obowiązków i uprawnień, jeżeli oczywiste było, że w ten ‎sposób popiera on działalność przestępczą.‎
    Sama Pani napisała, że państwo stosujące tylko literę, ale nie ducha prawa przeradza się w państwo ‎teoretyczne, o którym na taśmach z „Sowy i Przyjaciół” mówił bliski współpracownik Tuska, czyli ‎Bartłomiej Sienkiewicz – szef MSW i koordynator służb specjalnych, współodpowiedzialny za to, co ‎działo się w sprawie Amber Gold. Państwo teoretyczne Tuska i przyjaciół polegało więc na tym, że ‎każdy patrzał tam tylko na czubek własnego nosa, uważając, że trzymanie się procedur uwalnia go od ‎odpowiedzialności, ale sama Pani napisała, że wtedy umyka odpowiedzialność za dobro wspólne.‎
    Premier Tusk mógł i powinien, nie wychodząc poza procedury a tylko z ich korzystając, zrobić ‎znacznie więcej, aby zatrzymać Amber Gold i OLT i trzeba to rozpatrywać w kategoriach karnych, ‎czyli nie tylko niedopełnienia obowiązków ale i wręcz celowego chronienia działalności przestępczej, ‎jako iż jego zwierzchnia władza nad służbami polegała przecież na wydawaniu im poleceń, oczywiście ‎w granicach obowiązującego prawa, tak samo jak zwierzchnia władza każdego dowódcy polega na ‎wydawaniu poleceń (rozkazów) swoim podwładnym. Jak widać, teoretyczne państwo procedur i prawa ‎nie jest wcale dla obywateli bezpieczniejsze, gdyż staje się ono wtedy tylko państwem teoretycznym, ‎tolerującym oraz nawet wspomagającym przestępczość zorganizowaną w rodzaju Amber Gold i OLT, a ‎obywatele nie mają w takim państwie żadnej możliwości przeciwdziałania kryminalnej działalności ‎premiera i podległych mu ministrów.‎ 🙁

  2. ..brawo D,Tusk !!! pokazal madrosc i wielkosc polityka ktory dokladnie wie co to jest demokracja ,prawo i sprawiedliwosc !!! tym ktrzy sami siebie nazywaja prawem i sprawiedliwoscia i maja w d,,,, demokracje !!!

  3. Panie Kowalski: Pan ma rację : Co to za państwo, którego służby od 3 lat wiedzą, że że na ich terenie działa wielka firma, która obraca fikcyjnymi wierzytelnościami (czyli wobec takich firm jak GCP czy Energetyczne Centrum, wysyła przeciw obywatelom pozwy do e-sądu o zapłatę nieistniejących długów, i zdołała już oszukać ludzi na kwotę wielokrotnie wyższą niż Amber Gold ?
    Kiedy powstanie komisja parlamentarna dla wyjaśnienia afery GetBack i związanego z nią funduszu inwestycyjnego GetPro ? Kiedy możemy się spodziewać w tej sprawie aresztowań ? Czy Pani Szydło ani Pan Morawiecki jr o tych przekrętach nie słyszeli ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @jakowalski: myli Pan kradzież i oszustwo. Jedno i drugie to przestępstwo, ale są zasadnicze różnice. Kradzież polega na przywlaszczeniu przedmiotu własności bez zgody i wiedzy właściciela. W przypadku oszustwa przedmiot własności przekazywany jest przez ofiarę świadomie i dobrowolnie sprawcy. Istotą przestępstwa oszustwa jest to, że sprawca celowo przedstawił ofierze błędne informacje na temat konsekwencji przekazania przedmiotu własności (np. obiecał zyski, o których z góry wiedział, że ich nie bedzie).

  6. No, dobrze, pięknie pani autorka broni oszukanych ludzi i wierzy w wymiar sprawiedliwości, ale po co pani przypomina, jak Tusk szedł po bandzie (jego własne słowa) np. przy dopalaczach i zamykaniu sklepów bez zachowania procedur…

  7. Co do procedur, to pani autorka ma najświętszą rację. Dobrze więc, że pani podaje genialne zastosowanie procedur przez Pana Premiera Tuska: 150 mld OFE… Wyjątkowo kosztowna okazała się wiara obywateli w państwo prawa i emeryturę pod palmami.