Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog konserwatywny - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Piekło kobiet

28.10.2020
środa

Prętem po klatce

28 października 2020, środa,

Władza nie panuje nad tym, co się dzieje. To jeden możliwy scenariusz. Drugi jest taki, że Jarosław Kaczyński swoim zwyczajem przewraca stolik, gdy rozgrywka nie idzie po jego myśli. Trzeci scenariusz zakłada, że władza z premedytacją wywołuje kryzys. Wali prętem po klatce i pilnuje, żeby nastroje nie stygły. Żeby mieć pretekst do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Albo żeby podzielić się odpowiedzialnością za stan, do jakiego doprowadziło państwo. Podobny scenariusz już raz przerobiliśmy.

Najpierw były nieudolne działania władzy w pandemii. Skutek jest taki, że jedynym argumentem na rzecz panowania nad sytuacją jest liczba wolnych respiratorów, których notabene nie ma kto obsługiwać. Prezes Kaczyński wrzucił więc „piątkę dla zwierząt”. Pewne było, że odezwie się lobby futrzarskie i ubojowe.

Teraz „pojawia się” antyaborcyjny wyrok Trybunału Przyłębskiej. Tu już jest pewność eskalacji protestów. Politycy PiS są zdezorientowani orzeczeniem, ale prezes wyznacza ostry kurs: wyrok jest świetny, żadnych ustępstw. A we wtorek wezwał de facto do wojny domowej: do społecznej obrony kościołów zaatakowanych przez protestujących nazwanych lewicowymi ekstremistami. „Musimy ich bronić ZA KAŻDĄ CENĘ. Wzywam wszystkich członków PiS i wszystkich, którzy nas wspierają, do tego, by wzięli udział w obronie Kościoła, w obronie tego, co dzisiaj jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo” – mówił, sugerując spisek. A więc powtórka z „zamachu w Smoleńsku”. Wtedy udało się zmobilizować część społeczeństwa tak skutecznie, że teoria wyniosła PiS do władzy. Teraz – być może – ma PiS przy tej władzy utrzymać.

Kościołów nie muszą bronić hufce PiS. Do obrony przed zakłócaniem mszy czy napisami na murach wystarczy policja. Prezes jednak mobilizuje cywilów. Bo za policję odpowiada – nawet osobiście, jako wicepremier od bezpieczeństwa. A za hufce kiboli i neonazistów – już nie.

Wreszcie dzisiaj w Sejmie wskazał na opozycję jako inspiratora rozruchów. „To wszystko odbywa się z waszego podjudzenia: setki, tysiące demonstracji”. I dodał raczej surrealistycznie: „W imię swoich brudnych interesów, interesów Nowaka, rozwalacie Polskę, narażacie na śmierć mnóstwo ludzi, jesteście przestępcami!”. Za chwilę dowiemy się, że za opozycją stoją „Niemcy”, Putin i unijne siły dybiące na polską suwerenność.

Prętem po klatce!

Taka eskalacja nienawiści połączonej ze strachem przed chorobą raczej szybciej niż później wywoła oczekiwanie „zrobienia z tym porządku”.

Tak było w 1981 r. Polskę dotknął już wcześniej ciężki kryzys gospodarczy, a powstanie „Solidarności” dało władzy okazję do zrzucenia na nią za ten kryzys winy. W marcu odbyła się tzw. prowokacja bydgoska: milicja i SB usunęły przemocą z sali obrad Wojewódzkiej Rady Narodowej delegację „Solidarności” i pobiły trzech delegatów: Jana Rulewskiego, przewodniczącego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność”, Michała Bartoszcze i Mariusza Łabentowicza. „S” ogłosiła w całej Polsce pogotowie strajkowe.

Władza jeszcze nieraz waliła prętem po klatce. Kiedy koniec końców wprowadziła stan wojenny, połowa społeczeństwa zupełnie szczerze uważała, że wreszcie ktoś zrobił porządek, bo w tym chaosie nie dało się żyć.

To tylko historia. Ale historia lubi się powtarzać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Jednak różnica pomiędzy Generałem a Prezesem jest dość istotna . Ówczesna Polska była państwem o ograniczonej suwerenności, i wisiała nad nami groźba interwencji radzieckiej Dziś nie da się stwierdzić, na ile była ona realna, ale każdy odpowiedzialny polityk musiał się z nią liczyć , co dotyczy obu stron konfliktu.
    Mimo wszystko obca interwencja mogła przynieść znacznie więcej szkód niż masowe aresztowania i trwający miesiąc „lockdown”.

  2. Szanowni Redaktorzy. Zanim zaczniecie dociekać, co, jak i dlaczego, po prostu poczytajcie książkę autorów Robin i Post; Psychologia nienawiści. To są dwa szanowani i uznani profesorowie. Tam jest wszystko wyjaśnione, z odpowiednimi przykładami.

  3. Byc moze jest to czas na zmiane w PiS. Morawiecki powinien teraz przejac pozycje lidera w PiS i uratowc polskie kobiety przed tyrania wladzy. Kaczynski i ekstremalni katolicy przechodza do lamusa a Morawiecki z PiS rzada Polska przez nastepne dziesiec lat.

  4. Podgrzewanie atmosfery, policyjne prowokacje i następnie wprowadzenie stanu wyjątkowego to dość realny projekt. Różnica z 1981 r. jest jednak taka, że Jaruzelski miał jednak 400 tys. wojska, grubo ponad 120 tys. policji i mimo kryzysu gospodarczego w miarę sprawny aparat państwa. Dziś Kaczyński nie ma kim przeprowadzić takiej operacji. Państwo jest słabe, policja nieprzeszkolona i chyba nie do końca lojalna wobec władzy. Jeśli jednak Kaczyński zdecyduje się na ten wariant, to z jednej strony oddali wizję swojego upadku, ale z drugiej strony będzie to tylko przedłużenie agonii PiS. Po tym okresie „nadzwyczajnym” nastąpi klęska, a takie pojęcia jak „prawica” czy „kościół” będą zupełnie skompromitowane. Może to jednak trochę potrwać, a koszty społeczne będą olbrzymie. Pytanie tylko co dalej? Jaki ład jawi się na horyzoncie w tym mrocznym chaosie? i W końcu kto politycznie zagospodaruje to ożywienie społeczne? Nowe siły polityczne czy starzy aktorzy będący w opozycji?