Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie Blog Konserwatywny Ewy Siedleckiej - Kolejna witryna oparta na WordPressie
Mateusz Morawiecki

15.09.2018
sobota

Premier Morawiecki podżegał sędziów do przestępstwa?

15 września 2018, sobota,

Prokuratura zapowiada ściganie karne sędziów Sądu Najwyższego za zawieszenie przepisów dotyczących wieku emerytalnego sędziów w związku z zadaniem pytania prejudycjalnego Trybunałowi Sprawiedliwości. Sędziowie, którzy zadali pytania prejudycjalne TSUE dotyczące gwarancji sędziowskiej niezawisłości – Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie i Ewa Maciejewska z SO w Łodzi – mają zapowiedziane postępowania dyscyplinarne.

Tymczasem obecny premier Mateusz Morawiecki w 1999 r. w książce „Prawo Europejskie” wydanej przez PWN wyraził pogląd, że sąd krajowy, zadając pytanie TSUE, powinien „przyznać poszkodowanemu tymczasową ochronę prawną” do czasu odpowiedzi na to pytanie.

Taką tymczasową ochroną może być – to już nie Mateusz Morawiecki, tylko moja interpretacja – zawieszenie działania przepisów emerytalnych w sytuacji, gdy niezawieszenie wywoła nieodwracalne skutki.

No więc dziś prokuratora podległa rządowi Mateusza Morawieckiego ściga sędziów za to, co Mateusz Morawiecki akceptował 19 lat temu jako zgodne z prawem. A przynajmniej można sądzić, że akceptował, skoro na okładce książki, w której taki pogląd wyrażono, umieszczony jest jako współautor. Czy to rzeczywiście pogląd Mateusza Morawieckiego?

Cytat zamieścił w internecie poseł Krzysztof Brejza. A także zdjęcie okładki, na której jedno pod drugim wymienione są nazwiska autorów: Franka Emmerta i Mateusza Morawieckiego.

Ale z okładką stoi w sprzeczności kolejna karta tej książki. Z niej wynika, że książka jest tłumaczeniem z niemieckiego książki Franka Emmerta. Zaś Mateusz Morawiecki nie jest nawet tłumaczem. Jego wkład to „weryfikacja przekładu i aktualizacja treści”. Zatem można podejrzewać, że dzisiejszy premier w 1999 r. przypisał sobie (zapewne załatwiając zgodę autora i za wiedzą wydawnictwa) współautorstwo tej publikacji. Skoro tak, to można mu przypisać poglądy prawne w niej wyrażone.

Tak sobie myślę, za podstawę biorąc praktykę prokuratury Zbigniewa Ziobry, która w niezwykle elastyczny sposób interpretuje prawo i własne kompetencje, że jeśli sędziowie SN mają być ścigani za swoje pytanie prejudycjalne, to Mateusz Morawiecki może być ścigany za podżeganie ich do przestępstwa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop