Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.10.2017
piątek

Harwerster się zacina

20 października 2017, piątek,

Prezydent Duda i prezes Kaczyński nie doszli do porozumienia w sprawie „reform” Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego. I bardzo dobrze. Im dłużej trwa ta przepychanka, tym dłużej oba te organy są w miarę bezpieczne, bo „reformy” – ani tej w wersji prezydenta, ani tej w wersji PiS-u (nie wiem, która gorsza) nie będzie.

Z tego, co mówiła w Radiu RMF doradczyni prezydenta Zofia Romaszewska wynika, że przedstawione przez prezesa PiS poprawki do poprawek prezydenckich były pozorowaniem negocjacji. Tam, gdzie w projekcie prezydenckim decydował prezydent – w projekcie PiS-owskim decyduje minister sprawiedliwości-prokurator generalny. To nawet nie pozorowanie negocjacji – to kpina z prezydenta. PiS wyraźnie bierze go na przetrzymanie.

Na razie wygrany jest prezydent: zyskał na prestiżu. Oto sam prezes fatyguje się do niego do Belwederu, a więc oddaje mu honor. A prezydent – mimo podpowiedzi polityków PiS-u – nie wita go w drzwiach, jak wita się głowy państw. Prezes zmuszony jest publicznie zabiegać o swoje interesy u „czterdziestolatka” prezydenta. I dostaje kosza.

W dodatku rozbita została „narracja” partii rządzącej. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek ogłosiła, że rozmowy były „dobre” (dlaczego w takim razie bezowocne?) i przebiegły w „dobrej atmosferze” (rzeczywiście, prezes nie wyszedł trzaskając drzwiami). Zofia Romaszewska mówiąc o poprawkach PiSu stwierdziła: „To nie jest żaden kompromis, tylko to jest walka o bezwzględną władzę.” I dodała, że to, co proponuje PiS w sprawie KRS i SN zagraża demokracji. Trudno powiedzieć mocniej.

Wygląda na to, że po czterech spotkaniach prezydenta z prezesem do kompromisu jest dalej, niż bliżej.

Co z tego będzie? Prezes Kaczyński już sugerował, że w zamian za ustąpienie prezydenta sprawie sądów może dać mu większy wpływ na politykę zagraniczną. Jeśli PiS uruchomi czarny PR wobec prezydenta, nie wykluczone, że Andrzej Duda ustąpi.

Ale prawdopodobne jest tez rozwiązanie polegające na cząstkowej „reformie”, lub kilku nowelizacjach. PiS może przyjąć jakieś rozwiązania dla prezydenta niekontrowersyjne – choćby obniżenie wieku emerytalnego sędziów czy przepisy dyscyplinarne – w znacznie groźniejszej, prezydenckiej wersji pozwalającej na nowo sądzić dyscyplinarne sprawy przedawnione lub już osadzone. PiS może to zrobić po to, by pokazać elektoratowi, że jednak prezes coś ugrał, a „PiS spełnia obietnice wyborcze”. A prezydent okaże, że jest zadowolony.

System sądownictwa zostanie popsuty, ale od biedy jakoś będzie mógł działać. Tyle, że nic nie wskazuje na to, że na tym konflikt prezesa z prezydentem się skończy. PiS ma jeszcze szerokie plany rozmontowywania III RP, a prezydent zobaczył, że można się targować.
Harwerster PiS-u do wycinki demokratycznego państwa prawa co-nieco szwankuje.

20.10.2017
piątek

Julia Przyłębska agentką?

20 października 2017, piątek,

Trybunał Konstytucyjny jest kierowany przez agentów służb specjalnych: Julię Przyłębską i Mariusza Muszyńskiego – pisze dziś na czołówce „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski. Ma potwierdzające to informacje „z kilku źródeł związanych ze służbami”. Przyznaje, że nie ma dokumentów, a rozmówcy zastrzegli anonimowość. Służby nie odpowiedziały na pytania „Wyborczej”, podobnie jak sami zainteresowani. Poza Andrzejem Przyłębskim, który określił te informacje jako bzdury. O nim dowiadujemy się, że został reaktywowany jako agent przez służby III RP, gdy pracował jako dyplomata w Berlinie, w latach 90-tych (przedtem zgodził się na współpracę z SB, ale miał jej realnie nie wykonywać).

Pytanie: czy to prawda, pozostanie zapewne bez odpowiedzi. Chyba, że ktoś ze służb zechce wynieść tajne dokumenty. Tak, jak się to stało w przypadku „teczki” Przyłębskiego wyniesionej z Instytutu Pamięci Narodowej.

Podobnie bez odpowiedzi pozostanie pytanie, czy jeśli Przyłębska i Muszyński byli agentami służb III RP (co do Muszyńskiego wątpliwości raczej nie ma, sprawa znana jest od dawna), to są nimi nadal? Inaczej mówiąc, czy w Trybunale pełnią misję zleconą przez służby specjalne?

Wreszcie jest też pytanie: czy jeśli redakcja nie ma materialnych dowodów, powinna taki tekst publikować oskarżając osoby sprawujące wysokie funkcja publiczne?

Moim zdaniem redakcja ma do tego prawo. Jeśli dziennikarz i redaktorzy w swoim sumieniu uznali informacje za wiarygodna, a dotyczy ona osób na tak wysokich stanowiskach w konstytucyjnym organie państwa, organie, który jest jednym z trzech filarów trójpodziału władzy – to mają obowiązek podzielić się tą informacją, lojalnie informując czytelników, na czym się opierają. Nawet ryzykując proces sądowy. W takim procesie sąd ma prawo zażądać od służb specjalnych niejawnych informacji w tej sprawie. A jeśli odmówią – może sprawę, wszystko jedno, karną, czy cywilną, rozstrzygnąć na korzyść redakcji. I konstytucyjnego prawa opinii publicznej do informacji o działaniach władzy.
Tyle o etyce dziennikarskiej.

Czy Julia Przyłębska była tajną współpracownicą służb specjalnych III RP? Z tego, co napisał Wojtek Czuchnowski wynika, że zwerbowano jej męża, a ją zakwalifikowano jako „zabezpieczenie operacyjne”. Czyli osobę, którą służba werbująca jej męża ma chronić przed zwerbowaniem przez inną służbą specjalną. Czyli Przyłębska – wówczas sędzia w poznańskim sądzie – mogła nie wiedzieć o zwerbowaniu męża. A tym bardziej o tym, że jest objęta zabezpieczeniem operacyjnym. Potem wyjechali z mężem na placówkę dyplomatyczną do Niemiec i już nie pracowała jako sędzią. Wtedy miał ją zwerbować agent UOP, Mariusz Muszyński, również wysłany na tę placówkę.
We współpracy z tajnymi służbami demokratycznego państwa nie ma nic nagannego (oczywiście, jeśli ktoś nie uważa, że w ogóle przyzwoity człowiek nie powinien być agentem).
Skoro Julia Przyłębska nie była już sędzią, nie było etycznych przeszkód, by została agentką. Chociaż można się zastanawiać: po co służbom aż dwoje agentów w tej samej rodzinie? Ale Muszyńskiemu mogła się przydać do statystyki osiągnięć: zwerbował szpiega.
Mogło być i tak, że zwerbował ją tylko na papierze – wiemy, że w PRL takie sytuacje nie były rzadkością, bo za zwerbowanie dostawało się pieniądze i pochwały. No więc Przyłębska mogła być dla Muszyńskiego niczego nieświadomą martwą duszą.
Jak było – pewnie się nie dowiemy. Podobnie jak tego, czy jeśli była agentką, to nadal nią pozostaje?

Z legalistycznego i etycznego punktu widzenia byłoby to złamaniem konstytucyjnej zasady trójpodziału władzy i niezależności sędziowskiej. Byłoby w najwyższym stopniu nieetyczne i groźne dla państwa prawa. Podobnie, jak obsadzenie w Trybunale czynnego (jeśli czynnego) agenta Muszyńskiego.

Ale z praktycznego punktu widzenia to, czy działalność Przyłębskiej i Muszyńskiego w Trybunale ma charakter agenturalny, czy jest wyłącznie wypełnianiem życzeń władzy, z którą sympatyzują i której zawdzięczają posady – nie ma większego znaczenia. To, co robią i to, jak działa Trybunał pod ich kontrolą – widać gołym okiem. I nie jest to finezyjna gra, tylko rąbanie siekierą resztek państwa prawa. Z którego i tak niewiele już zostało.

Odpowiedź na pytania o agenturalność osób pełniących obowiązki sędziów a zarazem prezesa i wiceprezesa TK, będzie kluczowa, jeśli kiedyś przyjdzie rozliczać PiS za jego rządy. Dziś takie podejrzenie niespecjalnie jednak zaszkodzi wiarygodności Trybunału, bo ta bliska jest zeru. Także na arenie międzynarodowej, o czym świadczy fakt sprzed tygodnia: Trybunał w Strasburgu przyjął skargi rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej na przymusowe ekshumacje mimo, że sprawa zawisła przed polskim TK. Nie uznał tego Trybunału za spełniający kryteria niezależnego sądu.

12.10.2017
czwartek

Prawo także dla ONR

12 października 2017, czwartek,

Zgadzam się z Krzysztofem Burnetką, że należy natychmiast egzekwować prawo, gdy podczas zgromadzenia dojdzie do jego łamania. Na przykład gdy skandowane są rasistowskie hasła czy prezentowane faszystowskie symbole (problem w tym, że orzecznictwo sądów nie pomaga się zorientować, kiedy już mamy do czynienia z takim przestępstwem, a kiedy jeszcze nie).
Czytaj całość »

3.10.2017
wtorek

PKW, co się partiom nie kłania

3 października 2017, wtorek,

Tak powinno działać państwo prawa: Państwowa Komisja Wyborcza, której obowiązkiem jest prześwietlanie finansów partii politycznych, wystąpi do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (instytucji unijnej) i Prezydium Parlamentu Europejskiego z pytaniem, czy nie nastąpił, zakazany ustawą o partiach politycznych, przypadek finansowania partii PiS ze środków zagranicznych.
Czytaj całość »

27.09.2017
środa

Prezydent dzieli łupy

27 września 2017, środa,

Izba polityczna w Sądzie Najwyższym, której skład wyznaczy prezydent Andrzej Duda. I specjalny prokurator na konkretnych sędziów wyznaczany przez prezydenta, a dla sędziów powszechnych – przez ministra. To, obok „skargi nadzwyczajnej” i ławników w Sądzie Najwyższym, autorskie prezydenckie rozwiązania.
Czytaj całość »

12.09.2017
wtorek

Długopis zwany kajakiem

12 września 2017, wtorek,

Sąd otworzył mi drogę do Trybunału w Strasburgu. Trybunał Praw Człowieka będzie więc miał okazję ocenić, czy coraz powszechniejszy, szczególnie wobec Obywateli RP, obyczaj polskiej policji pozbawiania wolności bez podstawy prawnej nie narusza Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Czytaj całość »

11.09.2017
poniedziałek

Byle-wyrok, ale wyrok

11 września 2017, poniedziałek,

Trybunał Konstytucyjny w sile pięciu sędziów orzekł, że Sądowi Najwyższemu (i sądom powszechnym) nie wolno badać, czy przy powoływaniu prezesa Trybunału Konstytucyjnego dochowano trybu przewidzianego prawem. Jutro Sąd Najwyższy zdecyduje, co z tym wyrokiem zrobić, gdy będzie orzekał w sprawie prawidłowości wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa TK.
Czytaj całość »